Ponad 500 górników z kilku związków działających w Nadwiślańskiej Spółce Węglowej pikietowało wczoraj siedzibę firmy w Tychach. Protestowali przeciwko złemu zarządzaniu spółką oraz opóźnieniom w wypłatach części wynagrodzeń. Domagali się odwołania całego zarządu spółki, oskarżając go o brak dialogu z załogą. Manifestacja miała burzliwy przebieg - towarzyszył jej ogłuszający huk wybuchających petard oraz wycie syren, gwizdy i świece dymne. Gmach spółki obrzucono jajkami, pomidorami i czerwoną farbą. Podczas pikiety doszło do utarczki z policją. Potem związkowcy przenieśli swój protest do kopalń, gdzie zorganizowali masówki. Zdaniem związkowców, obecny zarząd doprowadził do tego, że Nadwiślańska SA, zaliczana dotąd do najlepszych w górnictwie, spadła na ostatnie miejsce w rankingu. O dramatycznej sytuacji spółki poinformowali m.in. w listach do prezydenta, premiera i ministra gospodarki.