Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wymierzył bielskiej spółce Aqua karę 30 tys. euro, czyli blisko 106 tys. zł, uzasadniając to pobieraniem przez nią nadmiernie wygórowanych opłat za wodę i narzucanie ich swoim odbiorcom bez jakiejkolwiek konsultacji. Zastosowanie kary urząd uzasadnił dodatkowo faktem, że Aqua nie po raz pierwszy wykorzystuje swoją pozycję na rynku. Ponadto narusza zasady konkurencji i stosuje praktyki ograniczające ją. Wniosek o wszczęcie w tej sprawie postępowania skierowały do urzędu w imieniu wszystkich bielskich spółdzielni mieszkaniowych spółdzielnie Śródmiejska i Strzecha.
Z ustaleń dokonanych przez urząd wynika, że o zmianie wysokości opłat spółdzielnie informowane były korespondencyjnie, nie otrzymywały kalkulacji, o które występowały, ceny nie były w żaden sposób uzgadniane z kontrahentami. Wiele miejsca w opasłym dokumencie zajmuje analiza utajnianej wciąż umowy o współpracy pomiędzy głównymi akcjonariuszami, czyli Aquą i angielskim International Water UU Holdings B.V. Umowa zakłada osiągnięcie rentowności pozwalającej na wypłatę dywidendy w oczekiwanej przez nich wysokości, której minimalny poziom został określony. ,Działania konsumentów polegające na ograniczeniu zużycia wody w celu oszczędności mogą okazać się bezzasadne, gdyż w przypadku spadku średniego poziomu konsumpcji cena za wodę może zostać podwyższona, by zapewnić odpowiedni zysk" - czytamy w decyzji urzędu antymonopolowego.
Z wielu zawiłych wyliczeń wynika ponadto, że na wysokość wzrostu cen nie wpływa określony przez Bank Światowy wzór indeksacyjny, którym od dawna zasłania się Aqua, ale treść porozumienia zawartego z Anglikami. Dokument obala też twierdzenie, że bielska spółka ma najniższe ceny w regionie. Jak wynika z ustaleń urzędu, są one nie tylko w regionie, ale i skali kraju najwyższe. Taki jest też zakładany zysk. Podczas gdy średnio w kraju wynosi on 3,76 procent, Aqua osiąga go na poziomie 10 procent, a w roku ubiegłym nawet 17,6 proc.
- Dziś złożymy komplet dokumentów w Warszawie, przy pomocy których odwołamy się od decyzji urzędu antymonopolowego. Sformułowaliśmy 15 zarzutów uwypuklających błędy rachunkowe, które posłużyły do wyciągania błędnych wniosków i dowodzących złej interpretacji prawa. Mieliśmy kilka razy do czynienia z urzędem, ale tak tendencyjnej decyzji jeszcze nie było. Dostarczyliśmy mu wielokrotnie wszystkie dokumenty, bo sprawa ciągnie się przecież 2 lata. Wodę sprzedajemy z 35-procentową stratą, ścieki przyjmujemy ze stratą wynoszącą 7,7 proc. Pamiętać należy, że ostatecznie koszty kary poniosą odbiorcy, bo płacąc ją nie skanalizujemy jakiegoś odcinka lub zrezygnujemy z innej inwestycji - powiedział nam wczoraj prezes zarządu Aquy, Jerzy Strzelecki.
/naszemiasto.pl/