W ostatnim czasie na Podbeskidziu uaktywnili się złodzieje, którzy specjalizują się we włamaniach do samochodów osobowych. Ich łupem pada jednak nie tylko drogocenny sprzęt grający, ale coraz częściej pozostawione w samochodach torebki i dokumenty - przestrzega Urszula Szatkowska, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bielsku.
Najczarniejszy był ubiegły piątek, w którym złodzieje dobrali się do pięciu samochodów. Z torebki ogołocili skodę felicję zaparkowaną przy ulicy Czołgistów w Bielsku. Ukradli także dowód osobisty i rejestracyjny oraz prawo jazdy. Straty oszacowano na 1,5 tys. zł. Do dwóch kolejnych kradzieży doszło w Kozach przy ulicy Cmentarnej, między 18.00 a 18.30. Z renualta clio nieznani sprawcy ukradli damską torbę i dokumenty (straty 2100 zł), a z cinquecenta dodatkowo dowód osobisty. Właściciel sam ułatwił złodziejaszkom zadanie, bo zostawił uchylony szyberdach. Największe straty poniosła właścicielka volkswagena golfa zaparkowanego w Rudzicy przed cmentarzem. Łupem złodziei padła torebka z 3 tys. zł i drobiazgi warte 700 zł.
- Przed odejściem od samochodu musimy się upewnić, czy jest właściwie zabezpieczony, czy zamknięte są wszystkie okna i drzwi. Nie możemy pozostawiać w pojeździe zapasowych kluczyków, a także torebek i innych cennych rzeczy, bo kuszą potencjalnych złodziei - apeluje Urszula Szatkowska.
Bielscy policjanci mają przygotowane ulotki, w których przestrzegają kierowców przed bezmyślnością.
/naszemiasto.pl,DZ/