Najświeższe doniesienia o zagrożeniu powodziowym na Podbeskidziu
Ulewne deszcze nad Podbeskidziem zaczęły zanikać we wtorek wczesnym popołudniem. W rzekach wschodniej części regionu wody nie przybywa. Nadal natomiast rosną poziomy w części zachodniej.
Dyżurny synoptyk bielskiej stacji meteorologicznej powiedział, że w powiecie bielskim i na Śląsku Cieszyńskim większość rzek przybrała ponad poziomy alarmowe. W południe najgłębsza była Iłownica w Czechowicach-Dziedzicach. Jej poziom wynosił 483 cm i przekraczał stan alarmowy o 63 cm, czyli o 11 cm więcej niż 4 godziny wcześniej.
O godz. 12. poziom alarmowy przekroczony był także na Wiśle w Skoczowie (o 35 cm) i w Goczałkowicach.
Bielscy strażacy poinformowali, że wciąż mają ręce pełne roboty. Najwięcej interwencji odnotowali w Czechowicach-Dziedzicach, głównie przy pompowaniu wody z piwnic i udrażnianiu przepustów.
Na Żywiecczyźnie deszcz przerodził się w mżawkę. Sytuacja się ustabilizowała. W południe woda zagrażała jedynie fragmentowi drogi Pewel Wielka-Huciska. Potok Pewlica podmywał przydrożny rów. Istniała obawa, że woda podmyje także szosę.
Stanisław Kucharczyk, rzecznik starosty żywieckiego, powiedział, że rezerwa na tzw. kaskadzie Soły, która "wychwytuje" fale powodziowe na tej rzece, wynosi jeszcze 36,6 mln metrów sześciennych.
W powiecie suskim rzeki Stryszawka i Skawa utrzymywały się na poziomie z godzin porannych. Nadal jednak o pół metra przekroczone były stany ostrzegawcze.
/naszemiasto.pl,PAP/
Dyżurny synoptyk bielskiej stacji meteorologicznej powiedział, że w powiecie bielskim i na Śląsku Cieszyńskim większość rzek przybrała ponad poziomy alarmowe. W południe najgłębsza była Iłownica w Czechowicach-Dziedzicach. Jej poziom wynosił 483 cm i przekraczał stan alarmowy o 63 cm, czyli o 11 cm więcej niż 4 godziny wcześniej.
O godz. 12. poziom alarmowy przekroczony był także na Wiśle w Skoczowie (o 35 cm) i w Goczałkowicach.
Bielscy strażacy poinformowali, że wciąż mają ręce pełne roboty. Najwięcej interwencji odnotowali w Czechowicach-Dziedzicach, głównie przy pompowaniu wody z piwnic i udrażnianiu przepustów.
Na Żywiecczyźnie deszcz przerodził się w mżawkę. Sytuacja się ustabilizowała. W południe woda zagrażała jedynie fragmentowi drogi Pewel Wielka-Huciska. Potok Pewlica podmywał przydrożny rów. Istniała obawa, że woda podmyje także szosę.
Stanisław Kucharczyk, rzecznik starosty żywieckiego, powiedział, że rezerwa na tzw. kaskadzie Soły, która "wychwytuje" fale powodziowe na tej rzece, wynosi jeszcze 36,6 mln metrów sześciennych.
W powiecie suskim rzeki Stryszawka i Skawa utrzymywały się na poziomie z godzin porannych. Nadal jednak o pół metra przekroczone były stany ostrzegawcze.
/naszemiasto.pl,PAP/
Artykuł wyświetlono 1153 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›