Zabrakło pieniędzy na ulgowe przejazdy
Tylko do końca lipca obowiązują umowy na refundację za bilety ulgowe podpisane przez śląskich przewoźników i Urząd Marszałkowski. Bielski PKS ostrzega, że być może zlikwiduje ulgi.
- Mam niepełnosprawne dziecko. Mieszkam w Jaworzu. Gdy jadę z synem na rehabilitację do Bielska autobusem PKS-u, przysługuje nam 78 proc. ulgi przy zakupie obu biletów. Zarabiam niewiele, nie stać mnie na to, żeby codziennie kupować dwa całe bilety - martwi się pani Krystyna, mama ośmioletniego Kuby.
Umowy na refundację przejazdów ulgowych podpisują z przewoźnikami poszczególne Urzędy Marszałkowskie. Na terenie województwa śląskiego jest siedemnastu przewoźników, z którymi Urząd Marszałkowski podpisał takie umowy. Okazuje się, że tracą one ważność ostatniego dnia lipca i na razie nie zanosi się na to, by zostały przedłużone. Dlaczego?
- Po prostu nie dostaliśmy od rządu odpowiedniej ilości pieniędzy - tłumaczy Adam Warzecha, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. - My jesteśmy tylko przekaźnikiem pieniędzy dla przewoźników - dodaje.
Wydział komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego wyliczył, że na ten rok potrzeba blisko 30 mln zł, by zrefundować przewoźnikom utracone przychody, wynikające ze sprzedaży biletów ulgowych.
- W marcu dostaliśmy informację od wojewody, że tych pieniędzy będzie mniej, bo niecałe 15 mln zł. Wyliczyliśmy, że wystarczy ich tylko do końca lipca i dlatego też podpisaliśmy umowy do końca lipca - wyjaśnia Jacek Stumpf, dyrektor wydziału komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego.
Co będzie się działo od 1 sierpnia? Na razie nie wiadomo. Przewoźnicy martwią się jednak, że może dojść do sytuacji, gdy będą musieli po prostu zrezygnować z przejazdów ulgowych.
- Według przepisów przewoźnik uprawniony do sprzedawania przewozów ulgowych to taki, który ma podpisaną umowę o refundacji - twierdzi Wiesław Budzowski, zarządca bielskiego Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej.
Budzowski dodaje, że Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego i Spedycji negocjuje w imieniu przewoźników z Urzędem Marszałkowskim przedłużenie umów przynajmniej do końca roku. Jeśli jednak umowy nie zostaną przedłużone, przejazdów ulgowych może nie być.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy mówimy komuś, że jego ulga jest nieważna. Z drugiej jednak strony musimy dostać pieniądze za wykonywane przez nas usługi - tłumaczy Budzowski.
Na razie trwa poszukiwanie pieniędzy. Urząd Marszałkowski poinformował wojewodę o trudnej sytuacji, a Urząd Wojewódzki zwrócił się do Ministerstwa Finansów o zwiększenie przyznanej kwoty.
- Jak tylko kwota zostanie zwiększona, podpiszemy umowy z przewoźnikami - zapewnia Stumpf.
/gazeta.pl/
- Mam niepełnosprawne dziecko. Mieszkam w Jaworzu. Gdy jadę z synem na rehabilitację do Bielska autobusem PKS-u, przysługuje nam 78 proc. ulgi przy zakupie obu biletów. Zarabiam niewiele, nie stać mnie na to, żeby codziennie kupować dwa całe bilety - martwi się pani Krystyna, mama ośmioletniego Kuby.
Umowy na refundację przejazdów ulgowych podpisują z przewoźnikami poszczególne Urzędy Marszałkowskie. Na terenie województwa śląskiego jest siedemnastu przewoźników, z którymi Urząd Marszałkowski podpisał takie umowy. Okazuje się, że tracą one ważność ostatniego dnia lipca i na razie nie zanosi się na to, by zostały przedłużone. Dlaczego?
- Po prostu nie dostaliśmy od rządu odpowiedniej ilości pieniędzy - tłumaczy Adam Warzecha, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego. - My jesteśmy tylko przekaźnikiem pieniędzy dla przewoźników - dodaje.
Wydział komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego wyliczył, że na ten rok potrzeba blisko 30 mln zł, by zrefundować przewoźnikom utracone przychody, wynikające ze sprzedaży biletów ulgowych.
- W marcu dostaliśmy informację od wojewody, że tych pieniędzy będzie mniej, bo niecałe 15 mln zł. Wyliczyliśmy, że wystarczy ich tylko do końca lipca i dlatego też podpisaliśmy umowy do końca lipca - wyjaśnia Jacek Stumpf, dyrektor wydziału komunikacji i transportu Urzędu Marszałkowskiego.
Co będzie się działo od 1 sierpnia? Na razie nie wiadomo. Przewoźnicy martwią się jednak, że może dojść do sytuacji, gdy będą musieli po prostu zrezygnować z przejazdów ulgowych.
- Według przepisów przewoźnik uprawniony do sprzedawania przewozów ulgowych to taki, który ma podpisaną umowę o refundacji - twierdzi Wiesław Budzowski, zarządca bielskiego Przedsiębiorstwa Państwowej Komunikacji Samochodowej.
Budzowski dodaje, że Izba Gospodarcza Transportu Samochodowego i Spedycji negocjuje w imieniu przewoźników z Urzędem Marszałkowskim przedłużenie umów przynajmniej do końca roku. Jeśli jednak umowy nie zostaną przedłużone, przejazdów ulgowych może nie być.
- Nie wyobrażam sobie sytuacji, gdy mówimy komuś, że jego ulga jest nieważna. Z drugiej jednak strony musimy dostać pieniądze za wykonywane przez nas usługi - tłumaczy Budzowski.
Na razie trwa poszukiwanie pieniędzy. Urząd Marszałkowski poinformował wojewodę o trudnej sytuacji, a Urząd Wojewódzki zwrócił się do Ministerstwa Finansów o zwiększenie przyznanej kwoty.
- Jak tylko kwota zostanie zwiększona, podpiszemy umowy z przewoźnikami - zapewnia Stumpf.
/gazeta.pl/
Artykuł wyświetlono 1033 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›