Śmieci pod lupą
Problem ogromnych ilości odpadów, z którymi wciąż nie wiadomo co robić i jak je najskuteczniej utyliziować był tematem konferencji przygotowanej przez Fundację Rozwoju Miasta. Wzięło w niej udział ponad 50 przedstawicieli instytucji wojewódzkich, powiatowych i miejskich. Stwierdzenia padały raczej mało optymistyczne, a sposobów rozwiązania problemu nie znaleziono.
W samym tylko powiecie bielskim powstaje rocznie ponad 30 tys. ton odpadów. Najlepiej poradziły sobie z nimi gminy Wilkowice i Buczkowice, które użytkują nowoczesne wysypisko. Znacznie gorzej jest w Czechowicach-Dziedzicach i Bestwinie, których przestarzałe składowiska nie spełniają norm. Pozostałe gminy wywożą śmieci poza swoje obszary. Największy problem jest jednak w Bielsku-Białej. Pojemność starego wysypiska już dawno została przekroczona. Oddzielenie Zakładu Oczyszczania Miasta zajmującego się odbiorem śmieci od Zakładu Gospodarki Odpadami zarządzającego wysypiskiem powoduje, że pierwszy nie ma powodu do oszczędzania "cudzego" śmietnika. Na razie powstało studium wykonalności dla gospodarki odpadowej w mieście. Jest szansa dofinansowania z funduszy ISPA, ale pod warunkiem, że wysypisko pozostanie w rękach gminy. Na razie praktycznie dzieje się niewiele. Budowana jest nowa kwatera składowiska, ale to tymczasowe rozwiązanie.
- Wkrótce będziemy musieli dostosować się również w tej dziedzinie do wymogów Unii Europejskiej. Od 2005 roku obowiązywał będzie zakaz składowania śmieci na powierzchni. Bez sensu jest więc budowanie nowej kwatery wysypiska czy wysyłanie odpadów na Śląsk. Jest wiele nowych technologii, z których należy skorzystać - przekonywał podczas konferencji Włodzimierz Mysłowski z bielskiego Marbetu. - Unijny zakaz składowania dotyczyć będzie tylko odpadów, które można dalej wykorzystać. Spowoduje to z pewnością bardzo intensywne kontrole na wysypiskach, ale ich nie wyeliminuje - mówiła Małgorzata Skucha z Beskidzkiego Funduszu Ekorozwoju.
W skali całego województwa trwają prace nad strategią zagospodarowania odpadów z tworzyw sztucznych, tworzony jest też program zagospodarowania odpadów niebezpiecznych. Pomagają specjaliści duńscy. Na Śląsku powstaje rocznie aż 500 tys. ton odpadów niebezpiecznych, a tylko niewielka część z nich jest unieszkodliwiana. Odpadów komunalnych "produkuje" się tu 1,5 mln ton. Województwo stanowi powierzchniowo zaledwie 4 proc. kraju, natomiast udział odpadów wynosi aż 15 proc. Istnieje wciąż ponad 300 dzikich wysypisk.
Zdaniem Jerzego Ziobry, dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska i Infrastruktury Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego, nie ma sensu otwieranie nowych wysypisk. Należy wręcz likwidować stare, gorzej zorganizowane, a doinwestować nowoczesne, mogące przyjąć duże ilości śmieci i odpowiednio je utylizujące. Jaki miałby to być rodzaj utylizacji, w czasie konferencji nie udało się określić.
/naszemiasto.pl,DZ/
W samym tylko powiecie bielskim powstaje rocznie ponad 30 tys. ton odpadów. Najlepiej poradziły sobie z nimi gminy Wilkowice i Buczkowice, które użytkują nowoczesne wysypisko. Znacznie gorzej jest w Czechowicach-Dziedzicach i Bestwinie, których przestarzałe składowiska nie spełniają norm. Pozostałe gminy wywożą śmieci poza swoje obszary. Największy problem jest jednak w Bielsku-Białej. Pojemność starego wysypiska już dawno została przekroczona. Oddzielenie Zakładu Oczyszczania Miasta zajmującego się odbiorem śmieci od Zakładu Gospodarki Odpadami zarządzającego wysypiskiem powoduje, że pierwszy nie ma powodu do oszczędzania "cudzego" śmietnika. Na razie powstało studium wykonalności dla gospodarki odpadowej w mieście. Jest szansa dofinansowania z funduszy ISPA, ale pod warunkiem, że wysypisko pozostanie w rękach gminy. Na razie praktycznie dzieje się niewiele. Budowana jest nowa kwatera składowiska, ale to tymczasowe rozwiązanie.
- Wkrótce będziemy musieli dostosować się również w tej dziedzinie do wymogów Unii Europejskiej. Od 2005 roku obowiązywał będzie zakaz składowania śmieci na powierzchni. Bez sensu jest więc budowanie nowej kwatery wysypiska czy wysyłanie odpadów na Śląsk. Jest wiele nowych technologii, z których należy skorzystać - przekonywał podczas konferencji Włodzimierz Mysłowski z bielskiego Marbetu. - Unijny zakaz składowania dotyczyć będzie tylko odpadów, które można dalej wykorzystać. Spowoduje to z pewnością bardzo intensywne kontrole na wysypiskach, ale ich nie wyeliminuje - mówiła Małgorzata Skucha z Beskidzkiego Funduszu Ekorozwoju.
W skali całego województwa trwają prace nad strategią zagospodarowania odpadów z tworzyw sztucznych, tworzony jest też program zagospodarowania odpadów niebezpiecznych. Pomagają specjaliści duńscy. Na Śląsku powstaje rocznie aż 500 tys. ton odpadów niebezpiecznych, a tylko niewielka część z nich jest unieszkodliwiana. Odpadów komunalnych "produkuje" się tu 1,5 mln ton. Województwo stanowi powierzchniowo zaledwie 4 proc. kraju, natomiast udział odpadów wynosi aż 15 proc. Istnieje wciąż ponad 300 dzikich wysypisk.
Zdaniem Jerzego Ziobry, dyrektora Wydziału Ochrony Środowiska i Infrastruktury Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego, nie ma sensu otwieranie nowych wysypisk. Należy wręcz likwidować stare, gorzej zorganizowane, a doinwestować nowoczesne, mogące przyjąć duże ilości śmieci i odpowiednio je utylizujące. Jaki miałby to być rodzaj utylizacji, w czasie konferencji nie udało się określić.
/naszemiasto.pl,DZ/
Artykuł wyświetlono 1134 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›