Przeciwko zabijaniu karpi przez sprzedawców na oczach przechodniów, a zwłaszcza dzieci, protestowali w centrum Bielska-Białej ekolodzy z Klubu Gaja. Akcja informacyjna odbyła się pod hasłem "Jeszcze żywy karp". Ekolodzy kupowali ryby od sprzedawców, namawiali także bielszczan, by czynili to samo. W sumie zebrano w ten sposób kilkadziesiąt ryb, które zostały wypuszczone do jeziora Żywieckiego. Jak tłumaczył prezes "Klubu Gaja", Jacek Bożek, ekolodzy nie chcą walczyć z tradycją, ale pragną, by nie łamano prawa. Podkreślają, że ustawa o ochronie zwierząt stanowi, że ubój zwierząt ma się odbywać w specjalnych miejscach, a nie na oczach przypadkowych widzów. Dzięki interwencji ekologów, bielscy sprzedawcy ustawili specjalne parawany, za którymi zabijają ryby.