26-letni ślusarz górniczy zginął w wybuchu rurociągu, a inny górnik doznał lekkich obrażeń w wyniku wypadku, do którego doszło w nocy w kopalni "Borynia" w Jastrzębiu Zdroju. Dwaj inni pracownicy z czteroosobowej brygady wyszli z wypadku bez szwanku.Według wstępnych ustaleń przyczyną wypadku było gwałtowne rozszczelnienie rurociągu, przez który przepływa sprężone powietrze pod ciśnieniem około 5 atmosfer. Kopalnia "Borynia" należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Właśnie w tej spółce doszło do najtragiczniejszego w tym roku górniczego wypadku. W lutym w kopalni "Jas-Mos" wybuch pyłu węglowego zabił 10 górników.