Pusty pościg policjantów
Chwile grozy przeżyła mieszkanka Bielska Białej która wybrała się na pieszą wycieczkę na Szyndzielnię. Kobieta rozpoczeła wędrowkę Pod Dębowcem. Akcja działa się w piątek w biały dzień przed południem. Mówimy o tym dziś ku przestrodze i po sprawdzeniu wszystkich faktów. Kobieta zuważyła mężczynę który obserwował matkę z dwojgiem dzieci. Potem spojrzał w stronę naszej słuchaczki która szła leśnym szlakiem. Mężczyzna szedł w stronę kobiety i zagrodził jej drogę.
Podniósł rękę w której trzymał nóż i zamierzył się w stronę kobiety. Nasza rozmówczyni zaczęła krzyczeć i uciekać. Kobiecie udalo się uciec. Przybiegła do restauracji “Brackiej” Pod Dębowcem. Pracownicy stanęli na wysokości zadania i pomogli kobiecie. Wezwano policję. Marcin Kajkowski zabrał policjantów na czterokołowy pojazd tak zwany “kład” i rozpoczął się pościg za napastnikiem. Policjanci złapali mężczyznę który na widok policyjnych mundurów zaczął uciekać i stawiał opór. Doszło do szarpaniny. Jeden z policjantów przyłożył mężczyźnie pistolet do skroni i wtedy zakuli go w kajdanki. Po dwóch godzinach jednak napastnik został zwolniony przez policjantów.Od dyżurnego policji wiemy że policja nie mogła zatrzymać podejrzanego, bo nic kobiecie nie zrobił, to znaczy nie uszkodził ciała, nie groził,nie rzucił w nią nożem i postawiono mu zarzut zakłócania porządku publicznego. Dziwne jest jednak to że policjanci wypuścicli mężczyznę, bo o ile nie zrobił nic kobiecie to stawiał czynny opór funkcjonariuszom. Czy policjanci powinni wypuścić bandytę? Na to pytanie poszukamy odpowiedzi jutro w programie Pod Paragrafem o 13.30
Artykuł wyświetlono 740 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›