To był festiwal, jakiego Bielsko-Biała dotąd nie widziała. Upieczono sto metrów bieżących szaszłyka, co okazało się rekordem Polski w grillowaniu. Najdłuższy był też pokaz fajerwerków.

Znów było piknikowo i rodzinnie na lotnisku w Aleksandrowicach. Wszędzie unosił się zapach smażonego mięsa. Dzieciaki miały frajdę dzięki przygotowanym dla nich grom i zabawom. Rodzice pili piwo i słuchali koncertujących muzyków. M.in. znakomitego Zbiegniewa Wodeckiego oraz zawsze świeżej Formacji Nieżywych Schabuff. Były też pokazy tańca oraz popisy najlepszych barmanów w kraju.

Pierwszego dnia ze względu na ulewę odwołano największy gwóźdź wieczoru - pokaz sztucznych ogni. Ale dzięki temu w niedzielę nastąpiła wielka kumulacja atrakcji. Oprócz zaplanowanych na ten dzień pokazów, wystrzeliły również sobotnie fajerwerki. Pierwsze rozbłyski ognistych kul bielskie niebo zobaczyło po godz. 22. Widowisko trwało, z małymi przerwami, ok. 1,5 godz. Było co oglądać!

Foto: pi