Wypadek c.d
Poparzeni górnicy z kopalni "Bielszowice" w Rudzie Śląskiej mają przejść dziś pierwsze zabiegi poprawiające ukrwienie tkanek. Zostaną również poddani terapii w komorze hiperbarycznej
wypełnionej tlenem.13 górników, poparzonych wskutek wybuchu metanu w kopalni, przebywa w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich. Jeden z nich jest w bardzo ciężkim stanie, stan pozostałych jest ciężki Najciężej poparzony górnik ma niewydolny układ oddechowy. Jest nieprzytomny, oddycha za pomocą respiratora. Oprócz niego jeszcze dwóch pacjentów ma poparzone drogi oddechowe, co bardzo utrudnia leczenie. Wszyscy górnicy mają poparzone od 20 do 60 proc. powierzchni ciała. Tymczasem...Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach nagle, bez podania przyczyn,
odwołał zaplanowaną wcześniej konferencję prasową na temat wypadku w kopalni "Bielszowice". Przedstawiciele Urzędu nie chcą odpowiadać na żadne pytania dziennikarzy. Rzeczniczka urzędu odmówiła wypowiedzi ograniczając się do przekazania dziennikarzom pisemnej informacji o wypadku. W informacji tej nie ma jednak odpowiedzi na najważniejsze pytania. Chodzi m.in. o odpowiedź na pytanie, czy mimo zakazu inspektorów Okręgowego Urzędu Górniczego w rejonie, gdzie doszło do wypadku, prowadzone było wydobycie węgla oraz czy przyczyną wypadku z soboty na niedzielę w tej samej kopalni, w wyniku którego poparzony został górnik, był metan.
Przedstawiciele kopalni zaprzeczają temu, ale - według nieoficjalnych informacji - tak właśnie było.
Szef związku "Sierpień 80" w kopalni "Bielszowice" Dariusz Forma oskarżył kierownictwo kopalni o świadome narażenie górników na
niebezpieczeństwo i zlekceważenie zagrożenia metanowego.Związek domaga się ukarania winnych wczorajszego wypadku w kopalni. W wyniku zapalenia metanu 840 metrów pod ziemią rannych
zostało tam 17 górników. 13 z nich ma ciężkie poparzenia. Dariusz Forma powiedział dziennikarzom, że dyrekcja kopalni usiłowała ukryć pierwszy wypadek w kopalni, do którego doszło w nocy z soboty na niedzielę. Jak powiedział, w wyniku samozapłonu
metanu poszkodowanych zostało trzech górników, jeden z nich leczony jest w siemianowickiej "oparzeniówce". Wypadek nie został
zgłoszony do urzędu górniczego.
Rzecznik kopalni Marian Mazur po raz kolejny zapewnił, że wypadek ten nastąpił z powodu uwolnienia się "gorącego powietrza czy też gazu", jednak - jak powiedział - z całą pewnością nie był to metan. Potwierdził, że wypadek nie został zgłoszony do Okręgowego Urzędu Górniczego.
Artykuł wyświetlono 919 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›