47-letni górnik zginął w kopalni "Mysłowice" w Mysłowicach. Do wypadku doszło wczoraj wieczorem na poziomie 500 m, w czasie wykonywania prac transportowych elementów przenośnika taśmowego. Przyczyny tragedii zbada Okręgowy Urząd Górniczy w Katowicach. To pierwszy w tym roku wypadek, w którym zginął górnik. Do ostatniego wypadku doszło 22 grudnia w kopalni "Borynia". W wyniku rozszczelnienia rurociągu w szybie wydobywczym zginął tam 28-letni górnik - ślusarz, a inny górnik został ranny. W całym ubiegłym roku w polskich kopalniach węgla zginęło 33 górników, 10 z nich podczas lutowej katastrofy w Kopalni "Jas-Mos".