Sobota upłynęła w Bielsku-Białej pod znakiem spotkań z motoryzacją. Zloty motocykli i syrenek w jednym dniu, a każdy w innym klimacie. Ich uczestników łączyło jedno - miłość do swoich maszyn.

Zlot motocykli jest już tradycją w naszym mieście. Co roku do stolicy Podbeskidzia przyjeżdżają setki miłośników jednośladów.  Duże, małe, ścigacze, skutery, nawet stare poczciwe "komary". No, i oczywiście to, co nieodłącznie związane jest z motorami, czyli skóra i piękne kobiety. Pojawiła się nawet para młoda!

Natomiast na zlot syrenek na własnych kołach przyjechało prawie 30 pojazdów z całej Polski. Część z nich wyglądała jakby dopiero co zjechała z taśmy produkcyjnej. Wypieszczone, wychuchane, wypucowane. Były też maszyny troszkę (czasem więcej niż troszkę) przerobione. Kabriolety, dziwne kolory i dziwni kierowcy. Leciwe auta rywalizowały podczas próby jazdy między pachołkami.

Foto: pi