W kopalni "Brzeszcze", gdzie ponad dwa tygodnie temu zapalił się metan, nadal szaleje pożar. Okazało się to, gdy zaczęto schładzać powietrzem chodnik, w którym doszło do wypadku. Może to odwlec o wiele dni dotarcie do zaginionego w tym rejonie górnika. Jeszcze wczoraj ratownicy przypuszczali, że pożar uległ samoistnemu ugaszeniu. Było to bardzo prawdopodobne, ponieważ objęty ogniem rejon całkowicie odcięła woda, tworząc swoisty korek i odcinając powietrze. Taką wersję potwierdzały początkowe badania składu atmosfery po odpompowaniu części wody.