Smutny rekord padł w zakończonym właśnie sezonie narciarskim w Beskidach. “Wzywani byliśmy do prawie tysiaca wypadków na stokach- tak źle nie było od 10 lat”- mówi naczelnik beskidzkiej grupy GOPR Jerzy Siodłak. Przyczyna takiej statystyki to wyjątkowo długa i specyficzna zima. “Nie było dużo śniegu. Jeździliśmy więc na kilku naśnieżanych trasach. Cały ruch narciarski skupiał się w kilku miejscach. Stąd m.in. częste zderzenia narciarzy”- tłumaczy Siodłak. Dużo zależało też od kultury jazdy samych narciarzy.