To gra PiS na Śląsku przeciwko Polaczkowi. "Obecny minister transportu nie był naszym informatorem - mówi dziennikarka Rzeczpospolitej Anna Marszałek. Dzisiejsza Gazeta Wyborcza powołując się na bliskiego byłego współpracownika Polaczka pisze, że to on był jednym z głównych informatorów dziennikarzy Anny Marszałek i Bertolda Kitla. Przed pięciu laty napisali oni, że najbliżsi współpracownicy wojewody Kempskiego wykorzystywali stanowiska do osiągania prywatnych korzyści. Anna Marszałek dodaje, że dziennikarzy zainspirował do napisania tekstu o wojewodzie śląskim anonim, który trafił do sejmowych skrytek posłów. "Rozmawailiśmy o nim ze wszystkimi politykami ze Śląska, w tym także z posłem Polaczkiem" - mówi Marszałek. Marek Kempski powiedział, że jego zdaniem Jerzy Polaczek był raczej narzędziem niż inspiratorem wyciągnięcia na jaw tzw. afery w urzędzie wojewódzkim. Zdaniem Kempskiego ujawnienie tej sprawy było efektem wewnętrznych rozgrywek w AWS. Niewykluczone też, że mogły za tym stać służby specjalne, uważa Kempski i mówi, że być może, dobrym rozwiązaniem byłoby powołanie komisji śledczej do zbadania tej sprawy. Z kolei premier mówi, że ma pełne zaufanie do pracy ministra Polaczka i trudno mu komentować sprawy sprzed paru lat. "Dziś nie wyobrażam sobie, żeby jakikolwiek minister mógł coś takiego robić" - kwituje szef rządu.