157 zarzutów postawiła katowicka prokuratura zabójcom dwóch policjantów z Czechowic-Dziedzic i innym, współpracującym z nimi przestępcom. Akt oskarżenia, obejmujący 11 osób, został przesłany do Sądu Okręgowego w Katowicach. Dokument liczy około 300 stron. Poza zabójstwem policjantów opisuje dziesiątki napadów z bronią w ręku, których dopuścili się gangsterzy. Ośmiu z nich do dziś przebywa w areszcie. Głównymi oskarżonymi są bracia Jarosław i Aleksander Ż. Obaj brali udział w napadzie na kawiarenkę internetową w Czechowicach-Dziedzicach w 2002 r. Gangsterzy napadli na kawiarenkę, bo sądzili, że jej właściciel, posiadający nielegalną rozlewnię alkoholu, ma przy sobie większą gotówkę. Liczyli na zrabowanie 100 tys. zł. Kiedy bracia Ż. i Jacek O. weszli do środka, wewnątrz siedzieli już dwaj policjanci, którzy zrobili sobie przerwę na nocnej służbie. Wchodząc Aleksander uderzył właściciela kawiarenki w twarz, ten krzyknął, że w środku są dwaj funkcjonariusze. Wtedy Jarosław zaczął strzelać. Policjanci byli oddaleni od niego o trzy metry. Zanim policjanci zdążyli wyjąć broń z kabur i ją odbezpieczyć, Ż. oddał sześć pierwszych strzałów. Policjanci szybko wystrzelali wszystkie naboje. Nie mieli szans. Zginęli. Po strzelaninie kompani zostawili ciężko rannego Jarosława pod jednym ze szpitali. Mimo bardzo ciężkich ran po kilku dniach odzyskał przytomność. Życie uratował mu telefon komórkowy - na nim zatrzymała się jedna z kul, która inaczej trafiłaby go w tętnicę udową. Sprawców napadu zatrzymano wkrótce potem na jednej z policyjnych blokad w Żorach. Jarosławowi za podwójne zabójstwo grozi dożywocie, Aleksandrowi - podobna kara za usiłowanie zabójstwa.