Wczoraj Wojewoda Śląski powiedział ostateczne “dość” licznym uchybieniom w luksusowym hotelu. Argumentów od rzecznika wojewody Krzysztofa Mejera było sporo – brak zezwolenia na użytkowanie, brak pozytywnej opinii Państwowej Straży Pożarnej. Poza tym hotel nie może używać nazwy “hotel”, bo i tu brakuje dokumentu. Dalej nielegalnie zasypana rzeka Wisła Mała i poważne wątpliwości Wojewódzkiego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Właściciel hotelu Tadeusz Gołębiewski nawet nie oponuje – “takie jest urzędnicze prawo”. “Nie czuję się winny. Bez przerwy są jakieś nowe żądania” – dodaje Gołębiewski. Na razie więc ani gości, ani pracowników z “Gołębiewskiego” nie wyrzuci. Czy dogada się z wojewodą? “Może” – odpowiada szef wiślańskiego hotelu.