"Nerwica w granicach normy?"
Likwidacji lub przeniesienia strzelnicy wojskowej na bielskich Błoniach żądają mieszkańcy Mikuszowic Śląskich. Pod petycją podpisali się ludzie z 3 ulic - w sumie prawie 230 osób. Na Błoniach wojsko strzela od kilkudziesięciu lat. Dlaczego teraz ludziom zaczęło to tak przeszkadzać ? “Kiedyś były to pojedyncze strzały raz na tydzień lub miesiąc. Teraz ćwiczą codziennie przez kilkanaście godzin”- mówi pan Jerzy. Jego sąsiadka, pani Lidia doliczyła się przez pół godziny ok. 300 strzałów. “To są dla nas tortury”- mówią zdenerwowani ludzie. “Problem pojawił się 3 lata temu”- mówi Tadeusz Januchta, zastępca naczelnika Wydziału Gospodarki Miejskiej i Ochrony Środowiska w bielskim Ratuszu. Jak się okazało, bielska strzelnica służy obecnie nie tylko jednostce ze stolicy Podbeskidzia, ale ćwiczy tu także wojsko z całego Śląska i Małopolski. “Badania hałasu wykazały przekroczenie dopuszczalnej normy o ponad 15 decybeli”. Bielską strzelnicą zajmują się już wojewoda śląski, władze Bielska oraz wojsko. “Już wywalczyliśmy ciszę w nocy oraz w weekendy”- ludzie podkreślają wolę współpracy ze strony mundurowych. Czy problem da się jednak rozwiązać definitywnie ? Jedną z propozycji jest budowa ekranu dźwiękochłonnego. “Taki ekran mógłby pojawić się na Błoniach w przyszłym roku”- mówi Januchta. Mieszkańcy Mikuszowic wątpią w skuteczność takiego zabezpieczenia. “Obawiamy się, że ekran nie pomoże, a ogromne pieniądze zostaną wyrzucone w błoto”- mówią ludzie.
Artykuł wyświetlono 883 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›