Znowu wrze w Miejskim Zakładzie Komunikacyjnym . Zakładowa Solidarność zarzuca dyrektorowi MZK niegospodarność. “Bo jak inaczej nazwać fakt, ze kupujemy najdroższe paliwo, bo przetarg był tak ustawiony, że nie można było kupić żadnego innego rodzaju paliwa” – pyta retorycznie Piotr Łukowski z Solidarności. Drugi związkowiec, Jarosław Biegun, dodaje – “chce się oszczędzać na ludziach, a kupuje najdroższe paliwo – to absurd". Związki zawodowe od wielu miesięcy domagają się usunięcia dyrektora, z którym są poważnie skonfliktowane. Tym co się dzieje w bielskim MZK zainteresował się radny Jan Kanik. Dla niego również niepojęte jest dlaczego dyrekcja upiera się przy stosowaniu najdroższego paliwa. “Jeśli ma być ekologiczniej to można do tego dojść innymi metodami” – uważa Kanik. Dyrektor MZK Dariusz Kraus tłumaczy tymczasem, że nie tylko jego firma stosuje najdroższe paliwo. Kraus nie zgadza się, z zarzutem, że ustalając warunki specyfikacji przetargu pod produkt wytwarzany przez PKN Orlen, właściwie pozbawił przedsiębiorstwo możliwości uzyskania lepszej ceny. Wiceprezydent Henryk Juszczyk, któremu podlega MZK, nie chce na razie komentować zarzutów związków zawodowych i pytań radnego. "Sprawa jest badana przez nasze organy kontrolne – podobnie jak kilka innych w MZK" – twierdzi Juszczyk.