Rajmund Pollak chce sprawdzenia, czy podczas likwidacji Izby Celnej w Cieszynie nie naruszono praw pracowniczych i związkowych. Radny śląskiego sejmiku samorządowego z Podbeskidzia wystąpił dziś do Państwowej Inspekcji Pracy. We wniosku domaga się sprawdzenia między innymi, czy miały miejsce przypadki informowania celników, że zostaną zwolnieni z pracy, o ile nie zgodzą się przejść do placówki celnej na wschodnią granicę, oddalonej o kilkaset kilometrów od Cieszyna. Radny chce także, aby PIP sprawdziła, czy zdarzały się wypadki wręczania wypowiedzeń kobietom w ciąży, związkowcom, a także obojgu małżonkom-celnikom. Szef związku zawodowego celników Izby Celnej w Cieszynie Franciszek Krasoń powiedział, że Pollak wystąpił do PIP na prośbę celników. “Wcześniej występowaliśmy już w tej sprawie do Okręgowej Inspekcji Pracy w Katowicach, ale nikt nie zareagował.” - wyjaśnił. Związkowcy 4 listopada weszli z pracodawcą w spór zbiorowy. Protestują przede wszystkim przeciw skandalicznym ich zdaniem ofertom pracy zaproponowanym celnikom. Domagają się wstrzymania przenoszenia cieszyńskich celników na wschód. Twierdzą też, że pracodawca łamie prawo. Izba Celna w Cieszynie formalnie przestała istnieć 1 listopada. Ponad 150 celników otrzymało 29 października, czyli zaledwie na parę dni przed likwidacją, oferty pracy na wschodniej granicy, a dalszych 50 – pracy w katowickiej Izbie Celnej.