W ciągu ostatnich dwóch tygodni spłonęły dwie stodoły w Łękawicy. W związku z tym w gminie pojawiły się plotki, że to podpalacz, który jakiś czas temu grasował w Pewli Małej, Ślemieniu i Świnnej. Aresztowanego w połowie lutego przestępcę ktoś podobno widział w zeszłym tygodniu na wolności, choć miał przebywać w areszcie. We wsi zapanowała nerwowa atmosfera, ludzie boją się o siebie i dobytek. Tymczasem rzecznik żywieckiej policji Andrzej Zoń wyjaśnił, że podpalacz, który przyznał się do winy nadal jest w areszcie. Owszem, w ubiegły piątek podpalacz rzeczywiście był we wsiach, w których dokonywał podpaleń. Był tam jednak pod ścisłem dozorem policyjnym, w celu dokonania wizji lokalnej. Policja potrzebowała bowiem uzupełnić materiał dowodowy. W sprawie obu pożarów przyczyn na razie nieustalono, ale śledztwo trwa.