Po śmiertelnym wypadku samochodowym, spowodowanym przez pijanego policjanta z Rybnika, w tamtejszej komendzie wszczęto gigantyczną kontrolę. Do tragicznego wypadku doszło w sobotę w nocy. 41-letni sierżant sztabowy z sekcji kryminalnej Komendy Miejskiej Policji w Rybniku potrącił swoim audi wracającego z baru 54-letniego Franciszka K. Mężczyzna zmarł na miejscu. Policjant porzucił auto i na piechotę uciekł z miejsca zdarzenia. Przez kilkadziesiąt godzin tropiła go specjalna grupa powołana przez szefa śląskiej policji. W końcu osaczony sam przyszedł do rybnickiej komendy. Był kompletnie pijany, nie można było się z nim porozumieć. - Wiele wskazuje na to, że funkcjonariusz spowodował wypadek po pijanemu. Mamy podejrzenia, że mógł pić z kolegami, i to na slużbie - powiedział jeden z oficerów policji. W komendzie w Rybniku wszczęto wczoraj gigantyczną kontrolę. Zawieszono też w czynnościach służbowych zastępce oraz naczelnika sekcji kryminalnej, w której służył sprawca wypadku.