Bielscy komandosi nie ucierpieli.
W ataku na polską bazę w Hilli zginęło co najmniej 11 Irakijczyków i dwóch zamachowców - samobójców, a rany odniosło 33 żołnierzy, w tym 10 polskich oraz ponad 30 irackich cywilów - podały w Bagdadzie władze koalicyjne. Wśród rannych żołnierzy oprócz 10 Polaków jest 12 Filipińczyków, 10 Węgrów i Amerykanin. Dowódca dywizji wielonarodowej generał Mieczysław Bieniek powiedział, że zamach był "dobrze skoordynowanym atakiem terrorystycznym". Zapewnił, że życiu rannych Polaków nie zagraża niebezpieczeństwo.
Wszystko wskazuje na to, że wśród rannych żołnierzy w Iraku nie ma nikogo z 18. Bielskiego Batalionu Desantowo-Szturmowego. W miejscowości Hilli w wyniku zamachu rannych zostało 10 polskich żołnierzy. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. W bielskim garnizonie od rana rozdzwoniły się telefony od rodzin komandosów pełniących misję w Iraku. Jak się łatwo domyślić pytano kto został ranny. Na 99 procent można powiedzieć, że wśród poszkodowanych w zamachu nie ma nikogo z bielskiej jednostki. W szpitalu w Karbali nie leży żaden żołnierz z 18. Batalionu. Nie ma jeszcze pełnych informacji ze szpitala w Bagdadzie, ale raczej należy również odrzucić wersję, że znajduje się tam któryś z bielskich komandosów .
Artykuł wyświetlono 859 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›