Tysiąc razy na ratunek
Już około tysiąca razy interweniowali tej zimy beskidzcy goprowcy. Tak dramatycznego sezonu nie było od lat. W obecnym sezonie narciarze pojawili się na stokach dopiero tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Ubiegły sezon uważany był przez goprowców za rekordowy. W obecnym – znacznie trudniejszym niż poprzedni – najtragiczniejszy był ubiegły weekend. Ratownicy udzielali pomocy aż 68 razy. Na stoku zmarł 12-latek. Dwóch narciarzy z poważnymi urazami trzeba było na pokładzie śmigłowca transportować do szpitali. Także we wtorek trzeba było użyć helikoptera. Z podejrzeniem złamania podstawy czaszki trafił do szpitala młody snowbaordzista. Ratownicy uważają, że przyczyną większości wypadków były słabe przygotowanie kondycyjne, kiepskie umiejętności techniczne, a nade wszystko brawura oraz tłok na stokach. Tej zimy goprowcy przeprowadzili także więcej niż zwykle akcji poszukiwania zaginionych turystów, najczęściej w rejonie Babiej Góry i Pilska. Sezon w Beskidach trwa od początku listopada do końca października następnego roku.
Artykuł wyświetlono 810 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›