Śledztwo trwa...
Zarzut poświadczenia nieprawdy w dokumentach pracowników bielskiego Teatru Lalek "Banialuka" przedstawiła bielska policja byłemu dyrektorowi sceny Piotrowi Tomaszukowi. Grozi mu kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Śledztwo trwa. Początkowo było to śledztwo w sprawie niegospodarności w teatrze. Doniesienie złożył prezydent Bielska-Białej Jacek Krywult. Władze miasta zarzuciły byłemu dyrektorowi teatru działanie na niekorzyść bielskiej sceny "Banialuka" i brak dbałości o mienie. Samorząd wypowiedział w trybie natychmiastowym kontrakt Tomaszukowi. Wśród nieprawidłowości, które wykazała kontrola w teatrze, znalazły się między innymi - zdaniem magistratu – niekorzystne dla teatru umowy zawierane między "Banialuką" a Fundacją Wierszalin, rozdawanie lalek należących do bielskiej sceny i zakup samochodu bez przetargu. Piotr Tomaszuk odrzucił wszystkie zarzuty. W lipcu 2003 roku do prokuratury wpłynęło także doniesienie Tomaszuka przeciwko prezydentowi Krywultowi. Były dyrektor zarzucił samorządowcowi próbę szantażu. Krywult – według Tomaszuka – miał w trakcie rozmowy sugerować by dyrektor podał się do dymisji. W zamian władze Bielska-Białej odstąpią od powiadamiania prokuratury o nieprawidłowościach, które wykryła kontrola magistratu w "Banialuce". Miesiąc później prokuratura odstąpiła od wszczęcia postępowania w tej sprawie. W wypowiedziach prezydenta, które Tomaszuk nagrał, nie dopatrzyła się szantażu.
Artykuł wyświetlono 828 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›