Węgiel zapalił się w chodniku położonym 660 metrów pod ziemią. W zagrożonym rejonie nie było pracujących górników. W kopalni trzeba było zamknąć jedną z dwóch ścian wydobywczych. Trwa budowa tam pożarowych, które odetną dopływ powietrza do zagrożonego rejonu. Dodatkowo w pole pożarowe wtłaczany będzie azot, który wyprze tlen, a tym samym przyspieszy wygaśnięcie ognia. Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, w kopalni doszlo do tzw. pożaru endogenicznego, czyli samozapalenia węgla. Akcję w kopalni nadzoruje Okręgowy Urząd Górniczy w Gliwicach i Wyższy Urząd Górniczy.