Grypa na granicy
Idzie “chrzipka”, czyli grypa. Choruje już Czeski Śląsk, Morawy. Katar, kaszel i gorączka są coraz bliżej polskiej granicy. Ale jeśli grypa granicę przekroczy, stanie przed zamkniętymi drzwiami polskich gabinetów lekarskich. Mimo postępów w negocjacjach – duża część gabinetów jest nadal pozamykana. Tymczasem do 9 stycznia przedłużono termin składania ofert w śląskim oddziale Narodowego Funduszu Zdrowia. W Katowicach odbył się też “czarny marsz milczenia lekarzy z Porozumienia Zielonogórskiego”. Przed Urzędem Wojewódzkim zebrali się protestujący lekarze z Bielska-Białej, Cieszyna i powiatu cieszyńskiego, Czechowic-Dziedzic, powiatu bielskiego, Pszczyny, Zabrza, Gliwic i Jastrzębia Zdroju. Wczoraj nawet w cieszyńskich kościołach lekarze rodzinni wyjaśniali pacjentom, dlaczego nie przyjmują i kiedy, być może, zaczną. List od lekarzy czytali księża. Całe zamieszanie związane ze służbą zdrowia nie dotyczy – jak sprawdził nasz korespondent – powiatu żywieckiego. “W naszych aptekach nie powinno zabraknąć leków “– uważa Anna Przybyła z apteki “Słoneczna” w Bielsku-Białej. Bielska farmaceutka nie wyobraża sobie, by w naszym regionie powtórzyła się sytuacja z Czech, kiedy w momencie zwiększonej liczby zachorowań zabrakło lekarstw. A w czeskich aptekach nie ma kolejek. Dziś odporni Czesi nie boją się już choroby. I, co ciekawe, epidemii zza Olzy nie boją się także Polacy.
Artykuł wyświetlono 860 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›