Kary dożywotniego więzienia zażądał prokurator dla Sławomira P., jednego z najbardziej bezwzględnych śląskich przestepców. Wniosek prokuratora poparł pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych. - To maszyna do zabijania - powiedział o oskarżonym. - Taką już mam naturę, że chętnie pociągam za spust - tak mówił Sławomir P. dwa i pół roku temu, kiedy stanął przed Sądem Okręgowym w Katowicach. Bandyta ma na koncie 37 przestępstw, w tym m.in: cztery zabójstwa, sześć usiłowań morderstw i trzy rozboje. Wśród ofiar bezlitosnego zabójcy byli m.in.: sztygar z Mysłowic, którego zastrzelił za 5 tyś. na zlecenie żony, górnik z Jastrzębia, który wracając z pracy przypadkiem natknął się na bandytę, Jan J., mieszkaniec Jastrzębia, który podpadł zabójcy podczas kłótni, i pewien narkoman. Prokurator zażądał dla Sławomira P. kary dożywotniego więzienia z zastrzeżeniem, aby nie mógł wyjść na warunkowe zwolnienie wcześniej, niż po 35 latach odsiadki. Z kolei po 25 lat mieliby spędzić za kratkami pomocnicy zabójcy: Jan K., Tomasz B. i Grzegorz P. - domniemany szef gliwickiej mafii.