Okrutny weterynarz.
Najprawdopodobniej w poniedziałek komendant oświęcimskiej Straży Miejskiej złoży wniosek do prokuratury przeciwko weterynarzowi, który nie udzielił pomocy psu potrąconemu wcześniej przez samochód. Do zdarzenia doszło w piątek, ale decyzja o zaskarżeniu weterynarza zapadła przed kilkoma godzinami. Zwierzę umierało najprawdopodobniej w straszliwych męczarniach. Miało połamane łapy, przetrącony kręgosłup. By skrócić cierpienia czworonoga, należało psa jak najszybciej uśpić. Ponadto poraniony na ulicy Rydla w Oświęcimiu zwierzak był agresywny. Przybyły na miejsce patrol Straży Miejskiej zgłosił sprawę do weterynarza, który ma z miastem podpisaną umowę – ten, mimo ciążącego na nim obowiązku stwierdził, że jest pięć minut do końca jego dyżuru, nic jeszcze nie jadł więc nie przyjedzie, psa strażnicy mogą zapakować do radiowozu i przywieźć do lecznicy, to wtedy może... Jak relacjonuje Piotr Ichniowski, komendant oświęcimskiej Straży Miejskiej, następny weterynarz był gotowy przyjechać, ale nie dysponował środkiem usypiającym. Dopiero trzecia próba się powiodła, zwierzę zostało uśpione. Teraz weterynarz, który odmówił przyjazdu do rannego zwierzęcia najprawdopodobniej będzie musiał tłumaczyć się w prokuraturze.
Artykuł wyświetlono 997 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›