Odetchnęliśmy z ulgą...
Wiadomo już na sto procent – w wyniku zejścia lawiny nie ucierpieli Polacy - uczestnicy bielskiej wyprawy na Chan Tengri. Na jej zboczach w kirgiskiej części gór Tien-Szan odnaleziono ciała czterech spośród pięciu czeskich alpinistów, zasypanych tam wczoraj przez lawinę. Piątego Czecha poszukuje międzynarodowy zespół ratowników i wspinaczy. W wyniku zejścia lawiny poniósł ponadto śmierć alpinista rosyjski, a kolejnych dwu Rosjan i dwu Ukraińców uznano za zaginionych. Szósty Czech został ranny. Tylko jeden z członków 12-osobowej grupy wspinaczy wyszedł z tego całkowicie obronną ręką. Przypomnijmy, że pod szczytem znajdują się członkowie Polskiej Wyprawy Narciarsko-Wspinaczkowej z Bielska-Białej. Lawina zeszła po stronie kirgiskiej, a Polacy powinni znajdować się w Kazachstanie.
Chan Tengri, w polskim tłumaczeniu "Ojciec Duchów", jest drugim co do wysokości szczytem Tien-Szanu i czwartym najwyższym na terenie byłego ZSRR. Chan Tengri to jednocześnie najbardziej komercyjny szczyt świata. Działają pod nim liczne agencje nastawione na zysk z górskich eskapad. Co roku po Chanem pojawia się kilkaset osób chcących zakosztować górskich przygód. Prawdopodobnie wśród nich właśnie są ofiary wczorajszej lawiny.
Artykuł wyświetlono 790 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 0
brak komentarzy

Klauzula informacyjna ›