Prace zlecone, których nie było i fikcyjne umowy o dzieła na ponad dziewięć milionów złotych. Najwyższa Izba Kontroli wykryła aferę finansową w Instytucie Medycyny Pracy i Zdrowia Środowiskowego w Sosnowcu. Prócz wystawiania fałszywych umów instytut na przykład płacił za tłumaczenia osobie, która nie tyko nie miała uprawnień, ale nawet nie znała języka. "W aferę zamieszani są głównie dyrektorzy i księgowe instytutu" - mówi szef NIKu, Mirosław Sekuła. W sprawę zamieszanych jest około trzydziestu osób, za niegospodarność i oszustwa część z nich odpowie przed prokuraturą.#