Z kamerą wśród bezdomnych zwierząt
Schronisko dla bezdomnych zwierząt stojące w pobliżu Jeziora Żywieckiego to niepozornej wielkości drewniany budynek otoczony drewnianym ogrodzeniem zza którego od czasu do czasu rozlega się szczekanie psów. Dopiero po wejściu za bramę gość dowiaduje się, że to co w wyobraźni widział jako niewielkie gospodarstwo, w rzeczywistości jest schroniskiem, w którym mieszka około 100 psów i 20 kotów.
Jak podczas każdej wizyty w schronisku tu także wrażenia są smutne- psy wszelkiej maści, ras i wieku próbują zwrócić na siebie chociażby przelotną uwagę skacząc, szczekając, merdając ogonem lub podchodząc i witając się radośnie. Nic dziwnego- większość z nich nie była kiedyś niczyja. Zgubiły się, uciekły lub zostały wyrzucone z domu przed wakacjami. Z reguły nie boją się ludzi i są do nich przyjaźnie nastawione. Zdarzają się wyjątki- zwierzęta, z którymi ich byli właściciele nie postępowali właściwie. Kulą się, chowają przed wzrokiem, a na spacerach przechodzą na drugą stronę drogi na widok obcych ludzi. Kotów jest mniej i nie rzucają się w oczy. Przechadzają się dostojnie po kociarni i wybiegu, do którego prowadzi dziura w ścianie albo wygrzewają się na oknie w promieniach słońca. Zdarza się, że któryś prowokacyjnie przespaceruje się przed boksami z większymi psami.
Samo schronisko nie jest nowoczesne ani dobrze wyposażone. Nie "przelewa się". Zwierzęta żyją jednak we właściwych, choć skromnych warunkach. Wolontariusze, których spora grupa współpracuje z pracownikami schroniska mają duży wpływ na tę sytuację. Są stałymi gośćmi- znają każdego mieszkańca schroniska, wyprowadzają psy na spacery, regularnie wożą zwierzęta do zaprzyjaźnionych weterynarzy. Za pomocą Internetu i ogłoszeń szukają domów dla podopiecznych, przeprowadzają kwesty i zbiórki żywności, nawiązują kontakt z ludźmi gotowymi "zasponsorować" leczenie psa lub kota. Organizują jarmarki swoich prac oraz przedmiotów. Efekty ich pracy uratowały już niejedno zwierzę a wiele dzięki nim znalazło domy, czasami w dość odległych miejscach.
Wszystko to sprawia, że schronisko w Żywcu mimo niedostatków materialnych ma coś, czego czasami brak innym placówkom tego typu.
Osoby zainteresowane pomocą mogą kontaktować się z wolontariuszką Aleksandrą Romik pod numerem telefonu 604950574. Każda forma pomocy mogąca pomóc zwierzętom jest mile widziana.
Jak podczas każdej wizyty w schronisku tu także wrażenia są smutne- psy wszelkiej maści, ras i wieku próbują zwrócić na siebie chociażby przelotną uwagę skacząc, szczekając, merdając ogonem lub podchodząc i witając się radośnie. Nic dziwnego- większość z nich nie była kiedyś niczyja. Zgubiły się, uciekły lub zostały wyrzucone z domu przed wakacjami. Z reguły nie boją się ludzi i są do nich przyjaźnie nastawione. Zdarzają się wyjątki- zwierzęta, z którymi ich byli właściciele nie postępowali właściwie. Kulą się, chowają przed wzrokiem, a na spacerach przechodzą na drugą stronę drogi na widok obcych ludzi. Kotów jest mniej i nie rzucają się w oczy. Przechadzają się dostojnie po kociarni i wybiegu, do którego prowadzi dziura w ścianie albo wygrzewają się na oknie w promieniach słońca. Zdarza się, że któryś prowokacyjnie przespaceruje się przed boksami z większymi psami.
Samo schronisko nie jest nowoczesne ani dobrze wyposażone. Nie "przelewa się". Zwierzęta żyją jednak we właściwych, choć skromnych warunkach. Wolontariusze, których spora grupa współpracuje z pracownikami schroniska mają duży wpływ na tę sytuację. Są stałymi gośćmi- znają każdego mieszkańca schroniska, wyprowadzają psy na spacery, regularnie wożą zwierzęta do zaprzyjaźnionych weterynarzy. Za pomocą Internetu i ogłoszeń szukają domów dla podopiecznych, przeprowadzają kwesty i zbiórki żywności, nawiązują kontakt z ludźmi gotowymi "zasponsorować" leczenie psa lub kota. Organizują jarmarki swoich prac oraz przedmiotów. Efekty ich pracy uratowały już niejedno zwierzę a wiele dzięki nim znalazło domy, czasami w dość odległych miejscach.
Wszystko to sprawia, że schronisko w Żywcu mimo niedostatków materialnych ma coś, czego czasami brak innym placówkom tego typu.
Osoby zainteresowane pomocą mogą kontaktować się z wolontariuszką Aleksandrą Romik pod numerem telefonu 604950574. Każda forma pomocy mogąca pomóc zwierzętom jest mile widziana.
Autor: teodork www.teodork.info
Reportaż wyświetlono 1988 razy.
Galeria:
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 5
Ola
Masz wolną chwilę i lubisz zwierzęta , kolorową drukarkę na której można drukować plakaty, niepotrzebny koc lub miskę, chcesz wyrzucić starą smycz lub obrożę zadzwoń proszę, czekamy na chętnych.
Jadzia
Radośc psiaków na widok smyczy i zbliżającego się spaceru jest przeogromna! A czym więcej wolontariuszy, tym więcej czworonogów może wyjśc na niedzielny spacer. Dla psiaków te radosne chwile są naprawdę bardzo ważne.
Agnieszka
Zapraszamy do kontaktu z Olą i na wspólne niedzielne spacery z pieskami. To wielka radość nie tylko dla podopiecznych schroniska, ale i dla nas gdy możemy zobaczyć ich zadowolone, choć przez chwile, pychole.
















Klauzula informacyjna ›