Wielu spośród tych, którzy odwiedzają kryty basen spółki Aqua przy ulicy Langiewicza w Bielsku-Białej zwraca uwagę na elegancki jednorodzinny dom, stojący w bezpośrednim sąsiedztwie pływalni. Ale to nie nowoczesna bryła budynku czy pomalowane na żółty kolor ściany przyciągają uwagę przechodniów.
 
Dom powstał kilka lat temu i - jak wynika z naszych ustaleń - nie został zasiedlony, ani nawet wykończony. Za to trzy lata temu fragment jego dachu strawił ogień. Od tego czasu stoi pusty i wygląda na to, że nikt się nim nie interesuje. Nawet stosunkowo niewielkie szkody poczynione przez ogień nie zostały naprawione. Obiekt popada w ruinę. W czasie wichur ze zniszczonego dachu odrywają się kawałki kryjącej go blachy i niczym pociski latają wokół budynku. To bardzo niebezpieczne, bo tuż obok biegnie chodnik, którym można dotrzeć na pływalnię. Już raz - usłyszeliśmy od pracowników basenu - o mało nie doszło do tragedii, gdy szybujący kawał blachy o milimetry minął głowę przechodzącej kobiety.
 
Jak to możliwe, że nowy dom, położony w atrakcyjnej dzielnicy, stoi pusty? Obiekt - choć „wciśnięty” w tereny należące do spółki Aqua (na jego tyłach usytuowane są zbiorniki z wodą) nigdy nie należał - jak nas poinformowano - do spółki. Sąsiaduje z jej terenami, ale Aqua nie jest nim zainteresowana. Budynek wzniósł prywatny inwestor, lecz zanim dom został ukończony, nieruchomość wykupiła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Ponoć z powodu mającej powstać tuż obok wschodniej obwodnicy miasta. Czemu wykupiono tylko tę nieruchomość, a nie inne stojące równie blisko planowanej ekspresówki? Czemu jej nie zburzono, albo nie zagospodarowano? Zwłaszcza że, jak czas pokazał, budynek nie koliduje z drogą.
 
Marek Prusak, rzecznik GDDKiA w Katowicach, wyjaśnił nam tylko, że budynek został nabyty przez GDDKiA jako tak zwana nieruchomość resztująca (cokolwiek to znaczy), a następnie, na podstawie przepisów, GDDKiA uzyskała trwały zarząd nad tym terenem. Jednak już w 2009 roku złożyła wniosek do prezydenta Bielska-Białej o wygaśnięcie zarządu i przekazanie nieruchomości Skarbowi Państwa. Stało się tak w roku 2010. Od tego czasu w imieniu Skarbu Państwa budynkiem zarządza prezydent Bielska-Białej (jako starosta powiatu grodzkiego).
 
Rzecznik bielskiego Ratusza Tomasz Ficoń potwierdza te informacje. Wyjaśnia, że gmina nie chciała przejąć budynku na własne potrzeby. Była nim natomiast zainteresowana spółka Aqua, należąca w dużej części do gminy Bielsko-Biała. Choć budynek stał się własnością Skarbu Państwa, nie doszło do jego komunalizacji. - Aqua nie była już wówczas nim zainteresowana - wyjaśnia Tomasz Ficoń. Gminie też nie jest on potrzebny. Dlatego - przyznał - prowadzone są obecnie rozmowy z GDDKiA na temat przyszłych losów nieruchomości. 
 
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)