Każda akcja strażaków związana jest ze sporymi kosztami. Wśród wydatków jedna pozycja jest szczególna - to koszt wody, bez której nie sposób wyobrazić sobie skutecznego gaszenia pożarów. Warto więc wiedzieć, że za ów główny składnik walki z ogniem płacimy my wszyscy, podatnicy.
 
Nikt na szczęście nie wpadł jeszcze na pomysł, aby straż pożarna płaciła za wodę użytą do akcji bojowych. Perspektywa taka nie jest jednak niedorzeczna, gdyż są gminy nawet w okolicy Bielska-Białej, gdzie władze przekonane o swej nieomylności żądają od strażaków, żeby uzgadniali z nimi każdy wyjazd do akcji ratunkowo-gaśniczej. W naszym mieście jak dotąd strażacy zgody samorządu nie potrzebują, ale...wszystko jest możliwe.
 
Płaci miasto, czyli podatnicy
 
Skąd pochodzi woda używana w stolicy Podbeskidzia do gaszenia pożarów i kto za nią płaci? - zapytaliśmy rzecznika prasowego Państwowej Straży Pożarnej w Bielsku-Białej kpt. Patrycję Pokrzywę. Okazuje się, że płaci budżet miasta, czyli wszyscy podatnicy. - Praktyka jest taka, że raz na kwartał wysyłamy do gminy zestawienie ilości wody zużytej przez nasze wozy bojowe. Jest ona czerpana z zasobów sieci Aqua - wyjaśniła nasza rozmówczyni. 
 
W ciągu dziewięciu miesięcy tego roku bielska PSP wylała na ogień blisko 600 metrów sześciennych wody. Z zestawienia, które nam przedstawiono wynika, że w pierwszym kwartale br. było to 195 m3, w drugim - 230, a w trzecim - 197. - Spółka Aqua obciąża rachunkiem budżet miasta - informuje kapitan Pokrzywa. - Sprawę rozliczeń reguluje uchwała Rady Miejskiej. Prawo lokalne wynika z ustawy o zbiorowym zaopatrzeniu gminy w wodę.
 
Odpowiednik wskaźnik pH
 
Woda używana przez Państwową Straż Pożarną kosztuje prawie 8 zł za metr sześcienny brutto, podczas gdy ta dostarczana do gospodarstw domowych - 4,31 zł brutto (cena obowiązuje do końca br.) Jest to też ta sama woda, która leje się po odkręceniu z kranów w naszych mieszkaniach. Poza tym bielska Aqua sprzedaje wodę strażakom w Buczkowicach - 40,5, Jasienicy - 114,4, Jaworzu - 8,5, Kozach - 32,7, Porąbce - 53,6, Szczyrku - 30,4 i Wilamowicach - 5,5 (wartości podane w metrach sześciennych - zużycie wody w 2011 roku).
 
Używanie wody o identycznych parametrach do gaszenia pożarów oraz spożycia domowego może dziwić. W obu przypadkach jakość wody poddanej procesom uzdatniania jest zgodna z wysokimi wymaganiami mikrobilogicznymi, chemicznymi i smakowymi określonymi w rozporządzeniu Ministra Zdrowia. Np. woda nie może zawierać zbyt dużo sodu i siarczanów oraz musi posiadać odpowiedni współczynnik pH. Ale inne rozwiązanie w stolicy Podbeskidzia nie jest możliwe. W mieście nie ma bowiem sieci wodociągowej odrębnej dla celów przemysłowych czy gospodarczych.
 
Kuba Jarosz
Foto: Mirosław Jamro, Pressmix