Wystarczył rzut oka prezydenta miasta na drogowy absurd, aby w minutę zmienić projekt remontu drogi. Tak było kilkanaście dni temu na ulicy Gościnnej, kiedy przed bramą wyjazdową z posesji drogowcy chcieli zbudować zatokę autobusową. Kiedy właściciel posesji poprosił o wykonanie małego placu manewrowego okazało się, że projektu zmienić się nie da. Znowu potrzebna była interwencja prezydenta.
 
O tej inwestycji drogowej pisaliśmy szczegółowo w artykule Cuda na Gościnnej. Już wtedy niektórzy łapali się za głowę patrząc na to, co wymyślił projektant, który wzdłuż trzech wjazdów na posesje chciał zafundować mieszkańcom zatokę autobusową. Na takie rozwiązanie ludzie z Gościnnej jednak się nie zgodzili. Dzięki swojemu uporowi na miejsce prac sprowadzili wiceprezydenta Lubomira Zawieruchę, który jedną decyzją... zmienił plany przebudowy ulicy.
 
Zemsta MZD?
 
Kilkanaście dni później okazało się, że to nie koniec kłopotów osób mieszkających przy wspomnianej ulicy. - Oddaliśmy gminie część swojego terenu. W zamian chcieliśmy, aby wykonano nam przed bramą, pomiędzy nią i ulicą, mały plac manewrowy. W przeciwnym razie będziemy musieli wyjeżdżać z posesji tyłem wprost na ulicę - tłumaczy Elżbieta Łanik. - Okazało się, że się nie da, bo projekt jest inny… A czym obecna sytuacja różni się od tej z zatoką autobusową?
 
Pani Elżbieta nie chce w to wierzyć, ale - jak mówi - wygląda na to, że postawa inwestora, czyli MZD, jest jakąś formą zemsty za sprawę zatoki autobusowej i nagłośnienie tego faktu w mediach. - Od ponad dwóch tygodni prosimy MZD o wyjaśnienia. O to, aby nam pokazali projekt remontu drogi, gdyż mamy tylko jakieś urzędowe notatki, w dodatku z błędami - tłumaczy Elżbieta Łanik. - Trudno zrozumieć, co tu się dzieje. Przecież nie jesteśmy przeciwni remontowi. Tyle, że nie chcielibyśmy na nim ucierpieć. W końcu płacimy podatki za nasz grunt i mamy prawo głosu. Przecież chodzi o nasze bezpieczeństwo!
 
 - To co zastałem na Gościnnej, to jaskrawy przykład arogancji władzy i urzędników - oświadczył nam radny Roman Matyja, który na miejscu pojawił się poproszony o interwencję. - Ci ludzie mają rację, ale nikt ich nie chciał wysłuchać. Afery mogło by nie być, gdyby pracownicy MZD potrafili rozmawiać z mieszkańcami.
 
Warto walczyć o swoje

Radny Matyja udał się z kolei z interwencją do wiceprezydenta Zawieruchy. Po rozmowie z urzędnikiem stwierdził: - Pan prezydent dostrzega brak logiki w zaprojektowanym rozwiązaniu i skłania się do tego, aby poprawić projekt tak, jak sugerują mieszkańcy. Mam nadzieję, że tak się właśnie skończy. Mam też wrażenie, że sporo osób zapomniało, że urząd jest dla ludzi, a nie odwrotnie.
 
Sprawa Gościnnej pokazała, że warto walczyć o swoje racje. Obnażyła przy okazji nonszalancję niektórych urzędników i ich lekceważący stosunek do obywatela. - MZD powinien chyba wymienić kilku swoich pracowników, którzy nie mają zupełnie podejścia do petentów. Tej sprawy po prostu nie powinno być - twierdzi radny.

PS. Bohaterowie tej publikacji nie są jedynymi mieszkańcami budynków przy ul. Gościnnej, którym remont drogi napsuł nerwów. Na posesji obok drogowcy wykonali wjazd do bramy, zupełnie ignorując uwagi właścicielki, zresztą rozsądne i logiczne. Jeden z domów na wyżej położonej części ulicy niemal zawisł na skarpie.
 
Tekst i foto: Kuba Jarosz