Ustawiony niedawno na ulicy Akademii Umiejętności w Bielsku-Białej znak drogowy oznaczający zakaz postoju i zatrzymywania się zburzył krew okolicznym mieszkańcom. Szef bielskiego MZD pyta, czy ważniejsza jest wygoda parkowania samochodu czy może bezpieczeństwo na drodze? Odpowiadamy: to wszystko jest ważne, ale ciśnienie krwi też warto mierzyć regularnie.
 
 - Nie bądźmy śmieszni - irytuje się dyrektor Miejskiego Zarządu Dróg, Wojciech Waluś, kiedy pytamy go, czy znak ustawiony został po to, aby zirytować mieszkańców tej części osiedla Złote Łany. - To pytanie postawione na głowie. W końcu ulice nie są od parkowania, a od jeżdżenia. Ten znak jest tam potrzebny. W przeciwnym razie nikt by go tam nie stawiał.
 
Strażnicy z workiem blokad
 
Znak postawiono w okolicach ulicy Osadniczej. Od tego momentu w miejscu oddziaływania znaku nie wolno pozostawiać samochodów przy ulicy Akademii Umiejętności. - W takim razie, gdzie je mamy zostawiać?! - denerwują się mieszkańcy. - Tutaj nigdzie nie jest lepiej, a przecież wszędzie znaków nam chyba nie poustawiają.
 
Mieszkańców zdenerwował też fakt, że niedługo po tym, gdy zaczął obowiązywać zakaz postoju i zatrzymywania się, na ulicy pojawiła się Straż Miejska z workiem blokad. - To w końcu o co chodzi? - zastanawia się radny Grzegorz Puda, którego mieszkańcy poprosili o interwencję w ratuszu w związku z nowym znakiem. - O karanie i mandaty czy o bezpieczeństwo? Niech się ludzie chociaż zdążą przyzwyczaić. Tym bardziej, że jadąc Akademii Umiejętności, od ulicy Łagodnej znak nie jest widoczny.
 
Znak do tego stopnia zirytował właścicieli samochodów, że w miejscowym kiosku warzywnym utworzono listę z podpisami pod protestem. - Cała masa ludzi się podpisała - tłumaczy nam ekspedientka w warzywniaku. - Listę przekazaliśmy do spółdzielni, a ona ma ją przesłać w naszym imieniu do zarządu dróg. Mamy swoje pomysły, jak rozwiązać problem parkowania. Najłatwiej postawić znak zakazu. A tu trzeba pomyśleć!
 
Urzędnicy nie chcą niepokoić
 
W piśmie protestacyjnym mieszkańcy sugerują wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na odcinku od ulicy Osadniczej do parkingu „Biedronki” i - rzecz jasna - usunięcie spornego znaku drogowego. Kolejna propozycja (dla Spółdzielni Mieszkaniowej Złote Łany) polega na poszerzeniu chodnika tak, aby można było na nim parkować samochody, z pozostawionym przejściem dla pieszych. Zdaniem protestujących, należy też zagospodarować wolne powierzchnie placów pod miejsca parkingowe i wprowadzić progi zwalniające na ulicy Akademii Umiejętności.
 
 - Na razie żadnego pisma czy protestu w tej sprawie nie otrzymaliśmy. Ale jeśli do nas dotrze, to z pewnością rozpatrzymy je i zastanowimy się, czy można coś zmienić. Zapewniam, że naszą intencją nie było wzbudzanie niepokoju wśród mieszkańców. O ustawieniu znaków nie decyduje jeden człowiek. To leży w gestii całego zespołu specjalistów. Zmiany wprowadza się po analizach, zgłoszeniach o utrudnieniach w komunikacji. Przede wszystkim pod uwagę bierze się bezpieczeństwo użytkowników drogi - tłumaczy dyrektor Waluś.
 
Tekst i foto: Kuba Jarosz

PS. Po opublikowaniu tego artykułu otrzymaliśmy list od Czytelnika, który odnosi się do zapewnień dyr. Walusia, że do MZD nie wpłynął dotąd żaden protest w opisywanej przez nas sprawie. - Nie jest to prawda, gdyż pierwsze pismo składałem 4 października w SM Złote Łany, a 5 października analogiczne w Miejskim Zarządzie Dróg. Na pismo złożone w spółdzielni otrzymałem odpowiedź 9 października, w którym poinformowano mnie, iż administracja osiedla złożyła już pisma do bielskiego MZD - informuje Czytelnik portalu. - Czyżby pisma i korespondencje nie docierały do dyr. Walusia?