Bez przestrzeni i powietrza
Pięcioletnia Tereska jest pogodnym dzieckiem. Na początku naszej wizyty jest zazdrosna, że jej mama rozmawia z kimś innym i dopomina się uwagi, ale potem grzecznie bawi się z rodzeństwem. Później z dumą pokazuje swój talerzyk z Królewną Śnieżką. Tereska ma pięciu braci i dwie siostry. Z dwójką braci śpi na jednej kanapie. Lalkami bawi się w zagrzybionym, ciasnym i dusznym mieszkaniu, przerobionym z garażu.
Rodzina Heczków z Bielska-Białej liczy dziesięć osób. Katarzyna Heczko wymienia imiona ośmiorga dzieci: - Najstarsza córka Renata ma dwadzieścia lat, Romek szesnaście, Dorota czternaście, Paweł dwanaście, Rafał dziewięć, Daniel osiem, Tereska pięć, a najmłodszy Karol roczek. Mąż ma stałą pracę, pracuje już dwadzieścia lat, a ja zajmuję się dziećmi. Mieszkamy w domu moich rodziców, ale nie mamy tu warunków do normalnego funkcjonowania, a dzieci do nauki. Mieszkamy na trzydziestu ośmiu metrach kwadratowych z maleńką kuchnią i łazienką. To mieszkanie przerobione przez mojego męża z garażu. Nie mamy tu ogrzewania. W zimie palimy drewnem w wolno stojącym piecyku.
Na ścianach naokoło całego mieszkania jest grzyb, bo z zewnątrz podchodzi wilgoć. Największy grzyb jest w łazience, w której suszą się ubrania dziesięciu osób, a w której nie ma okna. Mieszkanie jest niskie, ma około dwóch metrów wysokości.
Na ścianach naokoło całego mieszkania jest grzyb, bo z zewnątrz podchodzi wilgoć. Największy grzyb jest w łazience, w której suszą się ubrania dziesięciu osób, a w której nie ma okna. Mieszkanie jest niskie, ma około dwóch metrów wysokości.
W piątkę na dwóch łóżkach
Na piętrze domu mieszkają rodzice Katarzyny Heczko, na parterze jej siostra z rodziną, więc tam nie ma już miejsca dla rodziny wielodzietnej. Przybudówki nie ma jak zrobić, bo obok jest garaż. W jednym z dwóch pokoi na jednej kanapie śpią we trójkę Tereska z braćmi, a na drugim łóżku dwójka chłopców. Starsze dziewczyny mają łóżko piętrowe w małym pomieszczeniu za zasłoną. Łóżeczko Karola stoi przy stole.
- W pokoiku dziewczyn jest jedno biurko, w pokoju drugie. Reszta dzieci uczy się razem przy dużym stole, więc trudno się im skupić w takich warunkach. Roczny Karol wymaga dużo uwagi, więc nie mam jak przysiąść ze starszymi dziećmi i pomóc im w nauce. Daniel urodził się ze słabym napięciem mięśniowym. W codziennym życiu radzi sobie dobrze, ale wolniej pracuje manualnie i potrzebuje więcej spokoju, żeby się skupić przy nauce, a spokoju tu nie ma. Od września zaczał chodzić do Szkoły Podstawowej numer 6 Integracyjnej w Bielsku-Białej - mówi Katarzyna Heczko. - Najgorzej jest późnym popołudniem, kiedy wszyscy są już w domu i panuje ciasnota i zamieszanie. A wieczorem starsze dzieci chcą jeszcze coś robić, na przykład oglądać telewizję, a młodsze chcą już iść spać.
Pięć lat nadziei
Wniosek o przydział mieszkania komunalnego z zasobów miasta złożyli w Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej w Bielsku-Białej pięć lat temu. W kwietniu ubiegłego roku znaleźli się na liście osób zakwalifikowanych do wynajmu mieszkań z zasobu mieszkaniowego gminy Bielsko-Biała. W maju urodził się Karol.
- Nie inwestujemy w remont naszego mieszkania-garażu, bo cały czas mamy nadzieję na większe lokum. Ale czekamy już pięć lat. Spełniamy wszystkie kryteria. Przedstawiciele ZGM byli u nas dwa razy i widzieli, że tu nie ma warunków. Płacilibyśmy czynsz. Oczekujemy mieszkania większego, gdzieś na obrzeżach miasta, najlepiej z ogródkiem czy placem zabaw dla dzieci. Pisaliśmy listy do prezydenta miasta i jego zastępcy, ale bez skutku. Dostaliśmy kiedyś propozycję mieszkania, ale znajdowało się ono w centrum i miało lokatorów. Mielibyśmy mieszkać częściowo wspólnie z dwoma paniami i jeszcze z psem. Nie wiem, jak miałoby to wyglądać, więc odmówiliśmy - mówi Katarzyna Heczko.
Zanim urodził się Karol, Katarzyna Heczko ukończyła kursy fryzjerski i prawa jazdy z MOPS-u oraz kurs kosmetyczny z bezrobocia. - Chciałam iść do szkoły albo na staż, ale potem dowiedziałam się, że jestem w ciąży i plany te legły w gruzach. Ale przynajmniej potrafię teraz sama obciąć dzieciom włosy - mówi Katarzyna Heczko.
Co na to ZGM?
O sprawę rodziny Heczków zapytaliśmy w bielskim Zakładzie Gospodarki Mieszkaniowej. Realizacja list wynajmu mieszkań odbywa się sukcesywnie w miarę odzyskiwania lokali mieszkalnych, przede wszystkim w drodze naturalnego ruchu ludności. Odzyskiwane lokale mają różną powierzchnię i standard oraz stan techniczny, a ZGM jako wynajmujący jest zobowiązany dostosować je do poszczególnych rodzin uwzględnionych na liście. Ponadto oprócz realizacji list, gmina ma obowiązek zapewnić lokale zamienne i socjalne osobom uprawnionym do ich otrzymania - napisała nam w odpowiedzi dyrektor ZGM w Bielsku-Białej, Anna Nawrocka.
- Państwo Heczko zostali uwzględnieni na liście wynajmu mieszkań opracowanej na przełomie 2010/2011 r. W kwietniu br. wnioskodawcy otrzymali propozycję lokalu mieszkalnego, spełniającego wymogi (…), z którego, po wcześniejszym obejrzeniu, zrezygnowali. Lokal ten został wskazany kolejnej rodzinie uwzględnionej na tej samej liście, która zaakceptowała mieszkanie. W przedmiotowej sprawie ZGM przedstawi propozycję obejrzenia kolejnego mieszkania z chwilą odzyskania lokalu odpowiedniego dla dziesięcioosobowej rodziny. Zgodnie z zasadami wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy Bielsko-Biała, (…) w przypadku nieprzyjęcia drugiej propozycji rodzina zostanie przesunięta na koniec listy, natomiast nieprzyjęcie trzeciej propozycji powoduje skreślenie z listy.
Nie widzieliśmy mieszkania, które proponowano rodzinie Heczków, więc trudno nam oceniać ich decyzję...
Tekst i foto: Magdalena Nycz (Kronika Beskidzka)
Artykuł wyświetlono 4774 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 31
ZigWald
Prawda jest taka ze ci ludzie nie maja szans na mieszkanie na wolnym rynku. z 8 dzieci potrzebowali by conajmniej 60 a najlepiej 100 metrow. Kto im wynajmnie takie mieszkanie ? Kto jest chetny ? A czynsz ? takie mieszanie kosztowaloby co najmniej 1500 zl. tych ludzi po prostu na to nie stac, i oczekuja pomocy od gminy. Wg. mnie jest to pomoc dobrze zainwestowana. Wydaje sie taka kase z naszych podatkow na np. bezsenoswne miejscami ekrany dzwiekochlonne np. w drodze do Cieszyna, na emerytury dla sbekow a zaluje sie kasy na uczciwa rodzina. Przeciez te dzieci beda kiedys pewnie pracowac moze nie jako wykladowcy akademiccy, ale uczciwie jak ich ojciec i placic podatki. Jezeli niektorzy zazdroszcza pomocy panstwa dla tej rodziny to smialo powiekszajcie swoje rodziny. Panstwo pomoze a w Polsce zniknie problem katastrofy demograficznej.
bolek
Ja tam nikomu nie zazdroscze.Na pewno nie zycia w obecnych czasach w rodzinie wielodzietnej gdzie oprocz swoich wielu problemow jak widac musza na codzien znosic zawisc otoczenia.Bo dzieciak ma uzywana komorke! (puknijcie sie ludzie czasem w glowe!)Podatki panstwo sciaga obligatoryjnie i to nie kazdy obywatel decyduje na co by je chetnie przeznaczyl lub nie (moze i dobrze akurat w tym wypadku).Podatki ida tez na wyprawy wojenne np obecnie Afganistan.Natomiast w kazdym panstwie EU rodziny wielodzietne sa objete szczegolnymi wzgledami.Sa wrecz zachecani do posiadania potomstwa.A poki co nie wprowadzono zezwolen na ,,bycie rodzicoem".Pewnie i dobrze,bo po wypowiedziach jak na forum taki przywilej mieli by wylacznie bogaci i ,,inteligentni"Panstwo leczy ,,darmowo" alkoholikow,osoby naduzywajace narkotykow,palaczy,osoby uprawiajace ekstremalne parasporty czy notorycznych sprawcow wypadkow czesto osoby inteligentne,majetne.Dlaczego nie ma wspierac rodziny wielodzietnej?Pomoc gminy w znalezieniu lokalu dla duzej rodziny,za ktory owa rodzina bedzie placila czynsz i oplaty to za wiele ???Chyba lepiej wesprzec te rodzine teraz poki radza jeszce sobie niz za kilka lat,kiedy wobec problemow i wrogiego otoczenia skonczy sie na patologii.
Nie jest tak tez zawsze ,ze dzieciak (jedynak)z dobrze usytuaownej rodziny wyrasta na geniusza.Zdarza sie ,ze majac wszystko co zechce,niczego nie ceni a majatek zgomadzony przez rodzicow przehula.Odwrotnie nie zawsze dzieciak wychowujacy sie w biedzie konczy zle. Z doswiadczenia moge powiedziec,ze znacznie wiecej znam osob wychowanych w biednych rodzinach,ktorzy ,,wyszli na ludzi" .
Sam w szkole mialem kolege w klasie z podobnie licznej rodziny.Nie bylo dla nikogo problemem,zeby sie zlozyc i pokryc koszty wycieczki aby mogl z wszystkimi jechac a nie siedziec w domu bo biedny. Chlopak skonczyl szkole,ozenil sie i daje sobie w zyciu rade.Dzisiaj pewnie bylby wytykany,wysmiewany na marginesie klasowym i potem w zyciu doroslym podobnie.
Wystaczny tylko nie opluwac,nie gnebic jak nie ma sie empatii w sobie lub ochoty na pomoc dla ludzi mniej majetnych,nie tak inteligentych,mniej zaradnych zyciowo.Tym bardziej,ze zycie nie jest zawsze z gorki a fortuna sie kolem toczy i dopiero w biedzie poznaje sie co warci sa inni.
z naprzeciwka
lusia... gadasz jak baba z MOPSU :P, jeśli im się urodzi kolejne, to bedą musieli kupić autobus, bo 11-osobowych osobówek nie ma. A pomyślałaś, że jak sprzedadzą i ten używany samochód i używane telefony to i tak nie bedzie ich stać na kupno mieszkania??? Jak w kościółkach trąbią, że nie wolno uprawiać sexu w gumce, to niech teraz wspierają swoje owieczki - od tego są kościółkowi. Moja córka chodzi do klasy z ich synkiem... NIE SKŁADALIŚMY SIĘ NA NIC DLA HECZKÓW JAK DO TEJ PORY. :) miłego dnia tym bezdzietnym i tym wielodzietnym. Ja tam wolę przyjaznych i miłych wielodzietnych niż zarozumiałych i bucowatych jedynaków.
lusia
nikt nie patrzy tego jak czuja sie te dzieci. dom maja taki ogromny a oni zyja tylko w piwnicy.dziwne.matka pokazuje im ze wszystko im sie nalezy, dostaja pomoc az z dwóch kosciolow,darmowe obiady , wyprawki do szkoly w szkole nie ponosza zadnych kosztow bo zawsze twierdza ze nie dadza bo sa biedni,dzieci skladaja sie za nich l.szkoda ze nikt nie widzi jakie te dzieci maja telefony,maja 9 osobowy samochod i najstarsza corka juz pracuje .
Gosia
@bolek - to nie jest kwestia bycia zimnym czy wyrachowanym. Bogaci i inteligentni ludzie często nie mają dzieci, albo mają ich jedno, ponieważ zdają sobie sprawę, że dziecko to odpowiedzialność. Jak można "produkować" tyle dzieci, nie mogąc zapewnić im odpowiedniego bytu, wykształcenia i warunków do rozwoju. Ja mam jedno dziecko i owszem, stać mnie na więcej, ale się nie decyduję, ponieważ jedno dziecko pochłania tak wiele mojego czasu, że ledwie starcza mi, żeby zadbać o siebie, nie mówiąc o kosztach - szkoła, dodatkowe zajęcia, obozy, kolonie, sprzęt sportowy. To wszystko kosztuje, a o siebie też lubię czasem zadbać, bo czemu matka polka ma chodzić cały dzień w dresie i ma jej nie być stać na fryzjera.
Jak można produkować potomstwo i żądać tylko żeby urzędnicy dali, bo się należy. A to wszystko idzie z naszych pieniędzy, z naszych podatków. Za to co oddaję takim dzieciorobom mogłabym mieć drugie dziecko, któremu mogłabym zapewnić odpowiedni byt, a nie mam bo oddaje dzieciorobom, błędne koło.
To nie jest kwestia kochania dzieci, tylko braku odpowiedzialności i braku zabezpieczania się!
OLA
A CZY MIASTO JUZ ODALO MIESZKANIA KTORE POWSTALY W MIEJSCU STAREJ SZKOLY NA PRZECIWKO URZEDU PRACY W BIELSKU BIALEJ WYDAJE MI SIE ZE TA RODZINA POWINNA BYC TAM ZAKWATEROWANA W PIERWSZEJ KOLEJNOSCI
aaa
A po co tyle dzieci produkowali? To nie XIX wiek. Co drugie dziecko nie umiera w wieku niemowlęcym, a ludzie żyją więcej niż 50 lat.
bolek
Zycie potrafi splatac nie jednego figla.Jesli sie niektorym wydaje,ze jak obecnie dobrze zarabiaja i sa zdrowi bo sa w miare mlodzi i tak bedzie przez cale zycie to moga sie co poniektorzy srogo zawiesc.Kiedy kolo fortuny sie odwroci to moga znalezc sie podobnie w trudnej sytuacji jak ta rodzina.Nawet nie odbijac sie od muru obojetnosci ale przyjmowac kolejne razy wrogosci i bezinteresownej zawisci.Tak to bardzo pomaga w polepszeniu ich sytuacji.W zamian przynajmiej jakiejkolwiek proby pomocy to pognebienie,oplucie.P.s. W miesie jest wiele pustostanow i to przez lata niszczejac,miasto musi ponosic koszty ich utrzymania nie majac nic z tego.Kazdy taki lokal zaludniony przynosilby wplywy miastu z podatkow,czynszow (nawet minimalnych).Nielepiej niech stoi dalej niszczeje (bo po kilku latach dewastacji znajomi krolika lub inny ,,deweloper" kupia za bezcen).Ludzie tyle bezinteresownej zawisci w stosunku do slabszych,biedniejszych to trudno znalezc gdzie indziej .Porazka.Dokad ten kraj zmierza?Dluuuugo jeszcze nie bedzie lepiej,nie z tego powodu ze jest jak jest ale wlasnie z powodu takiego podejscia.Kiedys zylo sie i nawet biedniej niz obecnie ale ludzie byli jacys inni....
niezarejestrowany -
"Płacilibyśmy czynsz"...Już to widzę. Dziesięcioro ludzi, jedna pensja. A gdzie prąd, gaz, woda, wywóz śmieci?! Zaraz będzie wniosek do MOPSU do dopłatę do czynszu.
on
Państwo powinno im kurde kupić karton prezerwatyw, jeżeli już pomagac.
Rysiek z klanu
Ludzie!!! Dzieci to nasz przyszłość.Ci ludzie muszą bardzo kochać dzieci i nie wazne w jakich warunkach mieszkają.Dla jednych liczy się tylko kariera zawodowa i jedno dziecko bo co powiedzą sąsiedzi oraz "mama". Nie wolno ich spychaś na margines społeczny tylko dlatego że mają ośmioro dzieci.Ojciec ciężko pracuje aby utrzymać tą rodzinę a państwo jest od tego aby im pomóc .I nie mówię tu o willi z basenem ale ubrania,obiady w szkole,książki,darmowe przedszkola itd.Pozdrawiam
gość
Jak ktoś wcześniej zauważył, garaż dla samochodu ważniejszy niż powiększenie lokum. To pokazuje jak bardzo ważne jest dla nich "dobro dzieci".
ja
Bolek rozumiem pomoc osobom które tego potrzebują nie z własnej woli. Samotne matki, rodziny które odtkneły katastrofy, nawet rodziny alkoholików bardziej żałuje bo alkoholizm to choroba. Ta kobieta dostała za nasze pieniadze 3 kursy które miały jej pomóc dostać pracę i zarobić na większe lokum i lepsze życie, ale te pieniądze zmarnowała. To jest właśnie przykład żerowania "praca jest zła wole sobie siedziec w domku i żądać od państwa wszystkiego za darmo".
marecky
bolek wreszcie mądry post w tym całym syfie zawiści ,brawo!!!
bolek
Oczywiscie dzieci moga miec tylko iwylacznie bogaci.Tylko,ze bogaci czesto albo nie maja dzieci alboostatecznie jedno. Te teksty a mogli sie zabezpieczyc.A rownie dobrze to wasi rodzice mogi sie zabezpieczyc to na swiecie byloby mniej zimnych,wyrachowanych i spogladajacych na swiat przez pryzmat pieniedzy.Rodzina wielodzietna,ojciec pracuje,dzieci sie ucza.W kazdym normalnym panstwie w Europie taka rodzina mialaby wsparcie.Tylko nie na zielonej wyspie. Zamiast pomoc,przynajmniej nie dobicjac to oczywiscie jak zwykle opluc,zgnoic.Co za ludzie.
ola
nie potrafie zrozumiec ludzi ktorzy nie moga zwiazac konca z koncem nie maja zadnych warunkow mieszkaniowych a jada z produkcja dzieci na calego zeruja potem na tych biednych dzieciach a one niczemu nie sa winne
tiburon
kwestia mieszkań wygląda tak: adm dysponuje kilkudziesięcioma lokalami rocznie przydziela kilka. Z reguły proponowane są klitki w towarzystwie tzw elity "żulję" sam osobiście też bym odmówił. Niejednokrotnie mieszkania przydzielane są biednym personom z tzw chorobą alkoholową. Najlepsze jest to iż lokuje się ich w sąsiedztwie ludzi płacących regularnie czynsz(przykład wyremontowany kilka lat temu bud przy cechowej przym. pojawił się spadkobierca miasto oddało dopiero co wyremontowany budynek za kilkaset tys zł ) a oni i tak roz... wszystko. gdyż z czują się bezkarnie. Są też takie przypadki gdzie tendencja jest wręcz odwrotna element jest eliminowany gdyż inni lokatorzy mają plecy w magistracie i na ich życzenie następuje oczyszczenie kamienicy z wrogich elementów-sporadycznie ale się zdarza. Pytanie do tych biednych co spłacają kredyt - jak tak dobrze jest w zasobach komunalnych to czemu nie starali się o przydział, siedzieli by teraz na stu metrach za kilkaset zł bo tyle wg nich kosztuje wynajem. Co do rodziny, rolą państwa jest wspieranie rodzin wielodzietnych nie mówię tu o rozdawnictwie tylko - jeżeli mama jest niezdara życiowo to niech miasto zapewni jej zajęcie chociażby przy pracach interwencyjnych., dzieciom stypendia za wyniki w nauce, książki oraz posiłki w szkole. A ci co odkładają macieżystwo na potem to z pretensjami do ujka donaldinio to on prowadzi taką politykę prospołeczna na jaką pozwalają mu jego fani (brak stabilizacji finansowej w postaci stałej pracy, zasiłków, ulg podatkowych na dzieci, brak miejsc w przedszkolach i żłobkach) Kogo to wina, tej rodziny oszołomy czy waszego guru. Tak na marginesie: Ilu jest bryniarzy co rodzin nie mają, dają w kocioł a mops da przydział na opał, mieszkanko etc. , a brat albert posiłek. Tych to w pierwszej kolejności do roboty zagonić (prace społecznie użyteczne ) a nie pseudo wywiady środowiskowe w wydaniu przedstawicieli mopsu z dystansu o,5 km od petenta. - papier wszystko przyjmie. Potem efekt taki że ci co potrzebują to gówno mają, a obiboki pier..ą robić cokolwiek bo im da jacek czyli my wszyscy.
niezarejestrowany -
Co znaczy przybudówki nie ma jak zrobić bo obok jest garaż? Rozumiem, że to garaż rodziców, siostry lub tej pani. To co ważniejsze mieszkanie dla ludzi, czy dla samochodu. Ale oczywiście najlepiej mieć żądania do miasta, zamiast samemu zakasać rękawy do innej pracy niż robienie dziecki.
niezarejestrowany -
Tej pani trzy różne kursy zawodowe opłacono z podatków (piueniądze wyrzucone w błoto). Teraz oczekuje mieszkania, ale jak się okazuje ma jeszcze wymaganoia co do niego. Widać nie jest im tak tragicznie w tym swoim, że stać ich na konfort odrzucenia proponowanego mieszkania!!!
ja
Moim zdaniem tez powinni wcześniej pomyśleć, tyle kursów jej MOPS i bezrobocie opłaciło a ta znowu w ciąże zaszła. Ktoś inny mógł na tym skorzystać. Niejedna osoba decyzje o pierwszym dziecku odkłada przez lata bo ich na nie nie stać a oni tyle dzieci zrobili i jeszcze wymagają od miasta mieszkania. W tym wszystkim to mi tylko tych dzieci żal, bo rodzice za grosz rozumu nie mają.

Klauzula informacyjna ›