Znany bielski polityk Andrzej Listowski czuje się skrzywdzony. Koledzy partyjni chcą go usunąć z Platformy Obywatelskiej. Decyzja w tej sprawie podjęta na szczeblu powiatowym mogła przypominać sąd kapturowy. Poszło o rzekome naruszenie Konstytucji RP przez władze Bielska-Białej. Lokalne kierownictwo PO popiera prezydenta Jacka Krywulta i poczuło się urażone.
 
Andrzej Listowski zaprzecza, jakoby kierowała nim gorycz po przegranych wyborach samorządowych. To prawda, czuł się fatalnie, gdy okazało się, że zabrakło kilkunastu głosów, aby ponownie wszedł do Rady Miejskiej. Ale było to dwa lata temu i najgorsze chwile Listowski jako polityk ma za sobą. Podkreśla, że jako biznesmen czuje się świetnie i nie płacze z żalu za utraconą dietą radnego.
 
Krytyczny wpis na blogu
 
Mimo negatywnego werdyktu wyborców, Andrzej Listowski nie porzucił działalności społecznej. Od kilku lat prowadzi blog, w którym odnosi się do aktualnych wydarzeń w bielskiej polityce. Z byłym radnym można się zgadzać lub nie. Nie można mu jednak odmówić żywego temperamentu publicznego i wyrazistych poglądów. Ta postawa może być źródłem niechęci szczególnie ze strony tych polityków, którzy swój serwilizm wobec prezydenta miasta manifestują w formie pochlebstw wygłaszanych na sesjach Rady Miejskiej.
 
Wiosną br. na blogu Listowskiego ukazał się krytyczny komentarz na temat wspólnej inicjatywy starosty bielskiego i prezydenta Bielska-Białej, którzy z okazji jubileuszu 20. rocznicy istnienia diecezji bielsko-żywieckiej zlecili zaprojektowanie i wybicie okolicznościowego medalu, sfinansowanego z budżet Miasta Bielsko-Biała oraz powiatu bielskiego. Pierwszy egzemplarz medalu obaj samorządowcy wręczyli biskupowi ordynariuszowi Tadeuszowi Rakoczemu (o tej niecodziennej inicjatywie polityczno-religijnej pisaliśmy w artykule Medal dla naszego biskupa). 
 
 - Gdyby Prezydent i Starosta złożyli się na ten medal dla ich ulubionego biskupa z własnych (niemałych) pensji, to nie byłoby o czym mówić, ale takiego zwyczaju ukochani przywódcy nie mają - podkreślał na swoim blogu b. radny. - Lubią za to lekką ręką wydawać publiczne fundusze, szczególnie kiedy beneficjentem tych wydatków jest Kościół Katolicki. Tak się bawią nasi Panowie - Władcy. Za nasze pieniądze.
 
Bez prawa do obrony
 
Nasz rozmówca tłumaczy, że przed laty wstępował do Platformy Obywatelskiej jako partii neutralnej światopoglądowo. Dlatego był zdumiony, gdy kilka tygodni po tej publikacji zadzwonił do niego kolega partyjny, Jarosław Klimaszewski z informacją, że na posiedzeniu zarządu PO w Bielsku-Białej, które odbyło się poprzedniego dnia, podjęto uchwałę w sprawie skierowania wniosku do sądu koleżeńskiego o wykluczenie Andrzeja Listowskiego z partii. Obwiniony twierdzi, że koledzy partyjni nie dali mu prawa do obrony. Wydali wyrok pod nieobecność oskarżonego.
 
 - Poczułem się ciężko skrzywdzony przez osoby, po których nigdy bym się tego nie spodziewał. Szczególnie zawiedziony jestem postawą Jarka, którego uważałem za dobrego kolegę. Gdy nieco wcześniej głosowałem za jego kandydaturą w wyborach na przewodniczącego zarządu powiatowego, ani przez chwilę nie wątpiłem, że będzie umiał sprawnie kierować naszą organizacją. Listowski nie kryje żalu do innych uczestników tego posiedzenia, m.in. do Marka Podolskiego czy posłanki Mirosławy Nykiel. Tylko jedna osoba miała się wtedy wstrzymać od głosu.
 
W oficjalnym wniosku do sądu koleżeńskiego wypomniano Listowskiemu także dwa inne wpisy w blogu, które zdaniem działaczy powiatowych były dowodem jego partyjnej nielojalności. Regionalny sąd koleżeński podjął decyzję o zawieszeniu obwinionego na rok w prawach członka Platformy Obywatelskiej. Listowski żali się, że w ten sposób odebrano mu funkcję przewodniczącego jednego z kół PO w mieście. Dlatego m.in. złożył odwołanie do krajowego sądu koleżeńskiego.
 
Werdykt może być tylko jeden?
 
 - Wobec skromnego przewodniczącego koła wytoczono od razu najcięższe działo będące w arsenale partii, czyli najsurowszą karę przewidzianą w statucie PO - przekonuje bielski polityk. - Tymczasem Donald Tusk często podkreśla zasadę świeckości państwa. Na posiedzenia rządu oraz uroczystości państwowe organizowane przez jego kancelarię nie są zapraszani przedstawiciele kleru.
 
Listowski przestrzega, aby jego złej opinii o lokalnych działaczach nie utożsamiać z krytyką całej PO, której jest lojalnym członkiem. Próby faworyzowania kleru lub jakiegokolwiek wyznania są naruszeniem Konstytucji RP, która stanowi o bezstronności światopoglądowej i religijnej władz publicznych. Wierzy, że z perspektywy warszawskiej sąd koleżeński będzie mógł rozpatrzyć jego sprawę w sposób obiektywny. Innego werdyktu niż uniewinnienie sobie nie wyobraża.
 
xxx
 
Szef Zarządu Powiatowego PO Jarosław Klimaszewski uważa, że do czasu rozpatrzenia odwołania przez sąd krajowy Andrzej Listowski może wykonywać obowiązki przewodniczącego koła. Zgodnie ze statutem, przy rozpoznaniu sprawy sąd zapozna się z opinią zainteresowanych stron. Klimaszewski zapewnia, że ze spokojem czeka na wezwanie do Warszawy.
 
Robert Kowal