Prokuratura Okręgowa w Warszawie wystąpiła o odebranie immunitetu europosłance z Podbeskidzia Małgorzacie Handzlik, która jest podejrzewana o wyłudzenie pieniędzy z kasy Parlamentu Europejskiego. Polityk miała wziąć pieniądze na kurs językowy, w którym ostatecznie nie wzięła udziału. Sprawę wykryła unijna instytucja kontrolna. W rozmowie z portalem posłanka wyjaśnia kulisy tej wstydliwej historii.
 
 - Proszę mi wierzyć, że to jest jakaś nieprawdopodobna sprawa ocierająca się o absurd - zapewnia Małgorzata Handzlik. - Rzeczywiście, nie uczestniczyłam w rzeczonym kursie, bo o nim nie wiedziałam. Nie przyjęłam też z europarlamentu żadnych pieniędzy z kursem związanych. Nie mam pojęcia, skąd ta cała afera!
 
Jak już informowaliśmy (w artykule Będą zarzuty dla europosłanki?), sprawa dotyczy kursu językowego, który biuro w Brukseli zaproponowało europarlamentarzystom. Odbył się on w Hiszpanii w 2007 roku. Małgorzata Handzlik przyznaje, dwa lata później została zapytana formalnie przez jednostkę kontrolną europarlamentu, czy uczestniczyła w kursie i czy pobrała pieniądze tytułem zwrotu kosztów.
 
Osądzili ją anonimowi internauci
 
 - Zgodnie z prawdą odpowiedziałam wówczas, że nie - mówi europosłanka. - Sądziłam, że na tym sprawa się kończy. Złożyłam w końcu wyjaśnienie i nikt mnie więcej w tej sprawie nie nagabywał. Z jednym wyjątkiem, kiedy już warszawska prokuratura poprosiła mnie o kilka zdań na ten temat i kiedy wzięto ode mnie próbkę mojego podpisu. Byłam jednak zupełnie spokojna, bo przecież wiedziałam, że nic złego nie zrobiłam.
 
Spokój trwał do poniedziałku, kiedy ogólnopolskie media obiegła sensacyjna informacja o podejrzeniach wobec bielszczanki. - Dowiedziałam się o tym, siedząc samolocie. Nic nie mogłam zrobić - wyjaśnia Małgorzata Handzlik. - Mogłam się tylko denerwować, a w tym czasie media, a właściwie to anonimowi internauci, używali sobie na mnie. To przykre. Właściwie czuję się w pewnym sensie ubezwłasnowolniona, bo nie mając oficjalnie przedstawionych zarzutów, nie mogę się do nich odnieść. Po prostu nie wiem, co jest w tych dokumentach. Wydaje mi się, że zaszła jakaś biurokratyczna pomyłka, której stałam się ofiarą.
 
Posłanka szuka asystentki
 
Posłanka twierdzi, że robi teraz wszystko, aby jak najszybciej pozbyć się immunitetu, co da jej możliwość zapoznania się z materiałem dowodowych zebranym przez prokuraturę. - Sama poprosiłam o uchylenie immunitetu i będę namawiać kolegów europarlamentarzystów, aby głosowali za jego cofnięciem - przekonuje nasza rozmówczyni. Sesja PE w tej sprawie odbędzie się najprawdopodobniej w listopadzie br.
 
Jeden z wątków postępowania prokuratorskiego dotyczy asystenta Małgorzaty Handzlik. Osobie tej już przedstawiono zarzut związany z kursem językowym w Hiszpanii, gdyż nie chroni jej immunitet parlamentarny. W rzeczywistości chodzi o asystentkę, z którą Małgorzata Handzlik pracowała w Brukseli. Posłanka wyjaśniła nam, że z osobą tą nie ma już od dawna kontaktu. - Pracuje gdzieś za granicą Polski. Mam nadzieję, że ją jakoś odnajdę. Może to pozwoli mi rozjaśnić nieco tę kuriozalną historię - nie traci nadziei Małgorzata Handzlik.
 
Kuba Jarosz