Obnośny sklepik monopolowy
Okolice bielskiego targowiska przy ul. Lompy, a zwłaszcza rejon przystanku autobusowego położonego na pobliskim placu Żwirki i Wigury, stały się terenem, na którym kwitnie nielegalny handel alkoholem, a służby porządkowe tym się w ogóle nie interesują. Parające się tym zajęciem osoby - przeważnie kobiety - zaczepiają przechodniów, oferując im po atrakcyjnej cenie kupno „koniaczku”.
Gdy zainteresowany się skusi, pani wyciąga z podręcznej torebki butelkę i transakcja dochodzi do skutku. Sądząc po języku i akcencie, jakim posługują się tak handlujące osoby, można przypuszczać, że są to Czeszki lub Słowaczki. Nasza czytelniczka, która zastrzegła sobie anonimowość twierdzi - a potwierdzają to również inne osoby - że jest to powszechne, trwające już od lat zjawisko. Zastanawia się, dlaczego nikt nie reaguje. Czarę goryczy przelała zaobserwowana przez nią sytuacja. - W lipcową sobotę widziałam, jak sprzedano w taki sposób „Napoleona” chłopcu najwyżej 15-letniemu - twierdzi.
Co na to straż miejska? Wszak strażnicy rutynowo kontrolują legalne punkty sprzedaży alkoholu i bez pardonu karzą tych, którzy dopuszczą się pod tym względem nawet najmniejszych uchybień. Poza tym teren placu Żwirki i Wigury jest monitorowany, więc chyba nietrudno dostrzec to zjawisko. Obnośni sprzedawcy co prawda działają w konspiracji, lecz by coś sprzedać, muszą przecież otwarcie nagabywać przechodniów.
Z informacji, jakie uzyskaliśmy w bielskiej komendzie straży miejskiej wynika, że proceder ten strażnikom jest znany i mają na koncie sukcesy w walce z nim. Przy czym straż miejska, jako formacja działająca wyłącznie w oparciu o funkcjonariuszy mundurowych, ma trudniej przy łapaniu obnośnych sprzedawców. Ci, już z daleka widząc zbliżający się patrol, ulatniają się w mgnieniu oka.
Łatwiej ma w takiej sytuacji policja czy służba celna dysponując tajniakami. Mimo to strażnikom udało się złapać i ukarać kilka kobiet handlujących alkoholem wokół targowiska. Były to obywatelki Czech. Z relacji straży miejskiej wynikało jednak, że proceder ten kwitł główne kilka lat temu. Wtedy, gdy ceny alkoholu za naszą południową granicą były o wiele niższe niż w Polsce. Teraz, kiedy relacje te się odwróciły, handlować „koniakami” pochodzącymi z Czech się w Polsce już nie opłaca. Stąd - zdaniem straży - proceder ten umarł śmiercią naturalną.
Jeśli jednak znowu zdarzają się incydenty z alkoholem sprzedawanym na ulicach, może to oznaczać, że pochodzi on z innego, nielegalnego źródła. Strażnicy zapewnili „Kronikę”, że przyjrzą się temu dokładniej. O sprawie zostaną powiadomione także policja oraz służba celna.
Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)

Artykuł wyświetlono 2711 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 8
3001
Do Crash665 i co mają zrobić z tym alkoholem - wypić hahahaha ja się piszę.
Crash665
Masakra, jak można tłumaczyć brak wyłapania tych osób "że jak podchodzi patrol, to uciekają"? Przecież jest monitoring, można zarekwirować alkohol - jak stracą towar 50x to zrezygnują albo zmienią miasto. Rozumiem jeszcze, jakby handlował tym Polak, ale sprowadzone Czeskie koniki, których z rynku czeskiego wyparli Wietnamczycy? Wyłapać do 0!
Jaromir
Niestety, sprzedaż alkoholu poza sklepami nie jest zgodna z prawem, bandytami i złodziejami ustawowo zajmuje sie Policja a nie SM, kradzieżami w sklepie również zajmuje się Policja - to dla wiadomości gościa "straż", który próbuje zaistnieć brakiem wiedzy a przecież to takie proste żeby się douczyć jak się chce coś napisać. Dla innych co również nic nie wiedzą a piszą - nie są to żadne działania operacyjne i nie jest to żaden sukces, jak ktoś to wyolbrzymia, jest to normalna robota. A jak już ktoś pisze o kablowaniu to pewne, że sam kablował, kabluje lub będzie kablował. A dla zszokowanej "8950" mam pytanie - kiedy ktoś głupio cię zapytał "a to pani przeszkadza?" Potrafisz podać konkret? Wszystko da się sprawdzić. Pisać każdy może.... itd. Ot co.
8950
Aż w szoku jestem że SM zareagowała - przeważnie głupio pytają - a to pani przeszkadza?....
ren
a jak niby chciałbyś zapobiec kradzieży czy pobiciu ? oczekujesz od straży zdolności jasnowidczych ?
niezarejestrowany -
I znowu sukces straży miejskiej hahaha , bo gdyby ktoś nie podkablował to nie było by sprawy ,a tak wielkie mi ALLO o butelke koniaku
cliff
Wielki sukces operacyjny Straży Miejskiej. Od razu czuję się bezpieczniej.
straż
Szkoda że straż miejska nie odnosi sukcesów w walce z bandytami, złodziejami i 100 razy bardziej poważnymi przestępcami niż 60 letnie kobiety próbujące zarobić na chleb !! Sprzedaż nielegalnego alkoholu przez babcie jest ścigana, natomiast gdy ktoś ukradnie ze sklepu towar to się wymawiają na niską szkodliwość społeczną czynu. Szkoda że oni są tylko od pilnowania i spacerowania a nie od zapobiegania przestępstwom i ścigania prawdziwych bandytów. I jeszcze ciężką kasę zbijają za to !!

Klauzula informacyjna ›