Niedawno głośno było w kraju na temat uruchomionego w Warszawie systemu wypożyczania roweru wprost na ulicy. Do dyspozycji mieszkańców i turystów oddano tam ponad tysiąc jednośladów. Można z nich korzystać za niewielką opłatą przez całą dobę. Podobne rozwiązania funkcjonują z powodzeniem od lat na całym świecie. W kilku polskich miastach też działają niekomercyjne wypożyczalnie rowerów, uruchomione przez władze samorządowe. Czy podobne rozwiązanie zostanie wprowadzone w Bielsku-Białej?
 
Stolica Podbeskidzia od dawna aspiruje do miana miasta przyjaznego rowerzystom. Tymczasem wypożyczyć rower na takich zasadach się tu nie da. Wiosną - podczas rodzinnego rajdu rowerowego - pojawiły się sugestie, że jeszcze w tym roku wypożyczalnia taka zostanie w stolicy Podbeskidzia uruchomiona. Już jednak wiadomo, że tak się nie stanie. Najwcześniej system taki ruszy w przyszłym roku, lecz i to nie jest pewne. Nie oznacza to jednak - zapewnia Anna Zgierska, szefowa Wydziału Promocji Miasta w bielskim ratuszu - że nic w tej sprawie się nie dzieje. Wręcz przeciwnie. Cały czas trwają przygotowania do wprowadzenia tego rozwiązania w życie. - Gromadzimy informacje na ten temat. Konsultujemy się z samorządami miast, gdzie takie wypożyczalnie już funkcjonują po to, aby poznać ich doświadczenia - mówi Anna Zgierska.
 
Okazuje się, że uruchomienie miejskich wypożyczalni rowerów nie jest prostym zadaniem. Po pierwsze, aby wypożyczalnie takie miały sens i różniły się od przedsięwzięć komercyjnych, system musi być dotowany przez samorząd. W innym wypadku wysoki koszt wypożyczenia roweru nie zachęcałby mieszkańców i turystów do korzystania z tej możliwości. Aby piesi i kierowcy chętnie sięgali po rower oferowany w ulicznej wypożyczalni jako alternatywny sposób poruszania się po mieście, usługa ta musi być stosunkowo tania. - Przeważnie jest tak, że pierwsze pół godziny jazdy jest darmowe a potem każda kolejna godzina kosztuje około czerech złotych - tłumaczy Anna Zgierska. Jednak wtedy przychody z wypożyczeń raczej nie gwarantują, że system się sam sfinansuje. Dlatego trzeba w budżecie gminy znaleźć pieniądze na dofinansowanie działalności miejskich wypożyczalni rowerów.
 
Po drugie - zauważa Anna Zgierska - w poszczególnych miastach wypożyczalnie rowerów zorganizowano na bardzo różnych zasadach. Wszystkie te rozwiązania mają plusy i minusy. Problemem jest to, aby wybrać taki, który będzie najbardziej dla Bielska-Białej korzystny. Z wypowiedzi Anny Zgierskiej wynika, że ratusz skłania się ku rozwiązaniu, że usługę przygotowania i późniejszej obsługi wypożyczalni gmina kupi u którejś z firm specjalizujących się w tego typu działalności. Na rynku funkcjonuje już kilka takich spółek. Przy tym rozwiązaniu spółka wyposaża wypożyczalnie w rowery, serwisuje je, przygotowuje i prowadzi punkty na terenie miasta, w których można rower wypożyczyć (a potem zwrócić) oraz organizuje i nadzoruje sposób pobierania opłat, a także kontroli nad tym, w jaki sposób jednoślady są użytkowane.
 
Ze wstępnych założeń Wydziału Promocji Miasta wynika, że na początek w Bielsku-Białej dostępnych byłoby 100 rowerów, które można by wypożyczać w jednym z dziesięciu punktów rozrzuconych na terenie stolicy Podbeskidzia. Byłyby one zlokalizowane w obrębie centrum miasta oraz na największych bielskich osiedlach. - Jeden z nich chcemy umieścić w rejonie Dębowca - mówi Anna Zgierska dodając, że wcześniej planowano, iż jedna z wypożyczalni zostanie ulokowana w Dolinie Wapienicy, lecz na razie pomysł ten zarzucono. Z jej wypowiedzi wynika także, że firma, która zajęłaby się przygotowaniem i wdrożeniem tego systemu potrzebuje około trzech miesięcy od momentu podpisania umowy z gminą (najpierw musiałby się odbyć przetarg, który wyłoniłby taką firmę) na to, by wypożyczalnię uruchomić. W tym roku nie ma już więc czasu, aby system zaczął funkcjonować. Przyjmuje się bowiem, że uliczne wypożyczalnie - z uwagi na klimat - mogłyby działać pod Beskidami od kwietnia do października. Najwcześniej więc może się to stać w roku przyszłym.
 
Jednak Anna Zgierska twierdzi, że nie ma co się spieszyć z jeszcze innego - dość prozaicznego - powodu. Doświadczenia innych miast pokazują, że wypożyczane w ten sposób rowery wykorzystywane są najczęściej w rejonie centrum. A w centrum Bielska-Białej brakuje jeszcze ścieżek rowerowych, dzięki którym cykliści mogliby bezpiecznie się w tej przestrzeni przemieszczać. Zanim więc pojawią się miejskie wypożyczalnie rowerów, należałoby najpierw rozwiązać ten problem. Nie wszyscy rowerzyści wiedzą o tym (a może tylko nie chcą wiedzieć), że po chodnikach dla pieszych poruszać się rowerem - z jednym wyjątkiem, zapisanym w kodeksie - nie wolno! - Wspólnie z Beskidzkim Towarzystwem Cyklistów staramy się teraz - chociaż wcale proste to nie jest - wyznaczyć w rejonie centrum trasy kolejnych ścieżek rowerowych - zapewnia Anna Zgierska.

Tekst i foto: Marcin Płużek (Kronika Beskidzka)