Ambasador z pastelami w ręce
Kiedy widz spogląda na jej prace ma wrażenie, że to one obserwują jego, a nie odwrotnie. Dokładnie tak, jak wtedy, gdy spogląda się na słynną Mona Lizę. Czy bielszczanka Sylwia Boroniec, która pięć lat temu zamieszkała we włoskim mieście zakochanych, ma szansę na sukces?
Jej obrazy namalowane są trochę po męsku. Widać, że artystka nie rozpoczyna pracy od zaznaczenia detali. Na samym końcu stawia tylko kropkę nad „i”. Coś, co przyciągnie uwagę widza. Co zatrzyma jego spojrzenie.
- Malowanie rozpoczynam od jednego spojrzenia w oczy modela - tlumaczy pani Sywlia. Później bierze do ręki pastele, które są przedłużeniem jej palców. Rozpoczyna pracę. Doskonale czuje papier. W ciągu dwóch tygodni powstają dzieła, o których włoscy krytycy mają znakomite zdanie. „To nie ty patrzysz na jej obraz. To obraz patrzy na Ciebie” – piszą w recenzjach.
Sylwia Boroniec, dziewczyna, która urodziła się w Bielsku-Białej, podbija właśnie serca Włochów. Artystka podkreśla, że jej największym pragnieniem jest, aby tworzone prace miały „duszę”. Warto dodać, że choć rozwija swój talent poza granicami kraju i odnosi sukcesy, wciąż pozostaje skromna i złakniona wiedzy. Jej miłością obok malowania jest historia sztuki, która wraz z architekturą jest jej wielką pasją. Wszystkie te miłości łączą się w jedną, spójną całość. Można to dostrzec wyraźnie w jej pracach i sposobie bycia.
– Moją pasją jest architektura. Uwielbiam styl, który charakteryzuje secesję. Te okrągłe linie. Kunszt malarstwa i genialne rozwiązania, które dziś można odnaleźć w każdym domu – podkreśla Sylwia, która ukończyła krakowską politechnikę i zdobyła tytuł architekta urbanisty. Na zapytanie jak ocenia – pod względem urbanistyki – Bielsko-Białą odpowiada: – To cudowne miejsce. Mam jednak wrażenie, że wiele nowych budynków powstaje tutaj bez konkretnej, całościowej wizji. We Włoszech wszystko jest spójne. Tam nowe obiekty budowane są w zgodzie z tym, co było wcześniej. Nawet dachówki są zrobione z tych samych materiałów, co przed wiekami – twierdzi.
Sylwia Boroniec odnalazła swoją ścieżkę w życiu i twierdzi, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Dziś ma wrażenie, że wszystko, co napotkała na swojej życiowej drodze, doprowadziło ją do miejsca, w którym znajduje się teraz. Ludzie, których miała szczęście poznać, ich opinie i pozytywne podejście, sprawiły, że czuje się spełniona.
Dziś jej prace można podziwiać we włoskich galeriach sztuki. Trzeci wernisaż odbył się w lipcu w miejscowości nieopodal Werony. Wystawa obrazów naszej krajanki potrwa do 30 września, tak więc bielszczanie, którzy np. wybierają się w te okolice na urlop mogą odwiedzić Cadidavid i galerię Compri Arredamenti, aby zobaczyć na własne oczy prace Sylwii.
– W swoich obrazach staram się przekazać idee takie jak tolerancja, czy szacunek do drugiego człowieka. Mam nadzieję, że mi się to udaje – mówi artystka.
Sukces bielszczanki poza granicami kraju bardzo nas cieszy. Tym bardziej, że artystka chętnie przyjeżdża do swojej małej ojczyzny i równie chętnie podkreśla skąd pochodzi. Jest więc poniekąd naszym ambasadorem w słonecznej Italii i pokazuje jak zdolne osoby pochodzą z naszej beskidzkiej ziemi.
Katarzyna Górna-Oremus
Artykuł wyświetlono 3742 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 3
niezarejestrowany -
Na zapytanie jak ocenia – pod względem urbanistyki – Bielsko-Białą odpowiada: – To cudowne miejsce. Mam jednak wrażenie, że wiele nowych budynków powstaje tutaj bez konkretnej, całościowej wizji. We Włoszech wszystko jest spójne. Tam nowe obiekty budowane są w zgodzie z tym, co było wcześniej. Nawet dachówki są zrobione z tych samych materiałów, co przed wiekami – twierdzi. Jak na ambasadora przystało zupełnie dyplomatyczna odpowiedz. :-)
aga
Sylwia po raz kolejny gratulacje ,super ze pomału dążysz do celu i mam nadzieje że znowu pogadamy w realu

Klauzula informacyjna ›