Decyzja sądu świstkiem papieru
Pozornie wydaje się to nieprawdopodobne. Ale w praktyce jest niestety możliwe. Taka właśnie historia (pierwszy raz pisaliśmy o problemie już styczniu) ma miejsce w samym centrum Bielska-Białej. Rzecz dotyczy chodnika dla pieszych przy ulicy Piłsudskiego. A ściślej tego jego fragmentu, który w sąsiedztwie skrzyżowania z ulicą Nadbrzeżną przebiegał kiedyś małym pasażem, znajdującym się wewnątrz dużego, pofabrycznego budynku. Ale już dłuższy czas pasaż jest zamknięty kratą i z przejścia nici. Jak skarży się czytelnik „Kroniki”, sytuacja wydaje się co najmniej dziwna. Rzeczywiście, choć pod sam pasaż prowadzi nowiutki chodnik, to jednak skorzystać z niego nie sposób. Więc niektóre osoby dochodząc do kraty zagradzającej dalszą, bezpieczną drogę, zamiast powrotu na przejście dla pieszych i spaceru drugą stroną ulicy Piłsudskiego, wybierają ryzykowne przejście minichodniczkiem biegnącym obok budynku i tuż przy ulicy. Choć przejście to jest zakazane, część pieszych łamie ten zakaz. Czasami na swoje nieszczęście, bo zdarzały się tam już potrącenia przez samochody idących osób.
O co w tym wszystkim chodzi? Dlaczego zbudowano nowy chodnik, którym nie wolno chodzić? - Sprawę znamy aż za dobrze, bo u nas również interweniują zdenerwowani mieszkańcy Bielska-Białej. Niestety, ze swej strony zrobiliśmy w tej sprawie wszystko, co mogliśmy - mówi zastępca prezydenta Bielska-Białej Lubomir Zawierucha. I wyjaśnia, że problem wziął się stąd, iż pasaż - tak jak cały budynek - należy do prywatnej bielskiej spółki. Kiedyś pasaż służył pieszym, ale z czasem został zamknięty. Ponieważ brak możliwości przejścia tą stroną ulicy Piłsudskiego to dla pieszych spory problem, gmina Bielsko-Biała rozpoczęła rozmowy ze spółką, aby ta pasaż udostępniła. Rozmowy nie dały jednak efektu. Ratusz oddał więc sprawę do sądu.
I latem ubiegłego roku Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej wydał w tej materii postanowienie. Ustanowił służebność przechodu. Czyli zdecydował, że choć pasaż jest prywatną własnością, to ma być udostępniony pieszym. Tytułem wynagrodzenia za ustanowienie tej służebności gmina Bielsko-Biała miała zapłacić spółce Prestige Import-Eksport, do której należy budynek z pasażem, 379 tysięcy złotych. W październiku ubiegłego roku postanowienie bielskiego sądu stało się prawomocne, a ratusz - zgodnie z decyzją Temidy - zapłacił bielskiej spółce zasądzoną kwotę.
Tyle że wygląda na to, iż na spółce Prestige Import-Eksport decyzja sądu nie zrobiła najmniejszego wrażenia. Bo nadal zagradza kratą dostęp do pasażu! - Zarówno nasze monity w sprawie zdjęcia tej kraty, jak i pytanie o to, czy mogą to zrobić miejskie służby, nie dały żadnego efektu. A sami, bez zgody właściciela, nie chcemy zdejmować kraty, żeby nie narazić się na zarzut naruszenia cudzej własności - mówi wiceprezydent Zawierucha. Dodaje, że miasto w sprawie bezpiecznego przejścia dla pieszych tą stroną ulicy Piłsudskiego zrobiło co mogło. Zbudowało chodnik aż pod sam pasaż, a w budżecie ma pieniądze na remont pasażu i jego monitoring. Tyle tylko, że - mimo decyzji sądu - dostać się tam nie może.
W tej sytuacji ratuszowi pozostało jedynie skierowanie do sądu kolejnego pozwu. Tym razem o to, aby poprzednia decyzja Temidy została wreszcie wyegzekwowana. Tak zrobiono. Teraz samorząd czeka na decyzję sądu. Poczeka co najmniej do października, kiedy wyznaczono termin rozprawy. Oby do tego czasu nikt nie ucierpiał idąc tuż obok ruchliwej ulicy.
1 sierpnia wysłaliśmy do spółki Prestige Import-Eksport fax z pytaniem o to, dlaczego do dnia dzisiejszego nie wykonała prawomocnego postanowienia Sądu Rejonowego w Bielsku-Białej z 2011 roku, dotyczącego ustanowienia służebności przechodu pasażem dla pieszych przy ulicy Piłsudskiego? Nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.
Tekst i foto: Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)

Komentarze 14
to już lekka rozrzutnośc
,
po drugie niech wreszcie straż miejska udrożni to przejście siłą,
lub bojkotujemy ich gremialnie, jak odczują skutki zmiękną,
a swoją drogą - państwo słabiutkie, oj słabiutkie skoro jego wyroki mają w ...

Klauzula informacyjna ›