Jak liczyć za śmieci ?
Czy miasta i gminy powiatu bielskiego zjednoczą siły, aby w ramach łączącego je związku komunalnego zmierzyć się z zapisami nowej ustawy dotyczącej śmieci? I w jaki sposób będą naliczać opłaty za odbiór domowych odpadów?
Nowe przepisy prawa zmieniają dotychczasowe zasady odbierania odpadów komunalnych w miastach i gminach. Obecnie problem rozwiązywany jest następująco: właściciel nieruchomości zawiera umowę na wywóz śmieci z dowolną firmą tej branży działającą na jego terenie, płaci jej za usługę i w zamian, w ustalonych terminach, ma odbierane śmieci. Ten mechanizm dotyczy zarówno zabudowy jednorodzinnej, jak i wielorodzinnej, z tą różnicą, że na przykład na osiedlach mieszkaniowych umowy na wywóz śmieci podpisują administracje spółdzielni mieszkaniowych, które potem opłaty z tego tytułu pobierają od lokatorów w czynszach.
Będą przetargi
W przyszłym roku, zgodnie z nowymi przepisami prawa, ten mechanizm ulec ma zmianie. To samorządy będą właścicielem i dysponentem śmieci wytworzonych na ich terenie. Więc to samorządy ogłoszą przetarg na odbiór od mieszkańców odpadów komunalnych i będą od mieszkańców pobierać stosowne opłaty. Siłą rzeczy przed takim wyzwaniem staną też miasta i gminy powiatu bielskiego. Zaczęły one od tego, że pomyślały o wspólnym rozwiązaniu problemu. To znaczy o powołaniu do życia związku komunalnego (na przykład w postaci stowarzyszenia), któremu powierzono by kwestię odbioru śmieci z terenu całego powiatu.
Pomysł miał zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Ci ostatni argumentowali, że stowarzyszenie to wszak prezes, księgowa i inne koszty, które spadną na samorządy. Dowodzili też, że wspólne rozwiązywanie śmieciowego problemu jest złe, bo usługa ta z oczywistych powodów będzie tańsza w gminach o zwartej zabudowie niż w gminach o zabudowie rozproszonej. Więc na wrzucaniu problemu do wspólnego worka zyskają gminy o rozproszonej zabudowie, kosztem gmin o zabudowie zwartej. Dlatego zdaniem przeciwników tworzenia związku komunalnego będzie lepiej, gdy każdy samorząd sam zajmie się kwestią swoich śmieci.
Z kolei zwolennicy wspólnego rozwiązania śmieciowego problemu argumentowali, że co prawda związek komunalny będzie generował koszty, ale bez niego poszczególne samorządy też będą ponosić koszty związane z realizacją ustawy śmieciowej. Bo na przykład będą musiały zatrudnić dodatkowych pracowników. Prócz tego - jak twierdzili obrońcy idei utworzenia związku komunalnego - inaczej rozmawia się z firmą na temat odbioru śmieci jeśli rzecz dotyczy powiatu zamieszkanego przez ponad 150 tysięcy mieszkańców, a inaczej, gdy jednej gminy liczącej kilka czy kilkanaście tysięcy mieszkańców. Po prostu przy dużym zamówieniu związek komunalny mógłby uzyskać niższe ceny usług niż poszczególne gminy.
Spór o szuflady
Na razie spór zwolenników i przeciwników tworzenia związku komunalnego miast i gmin powiatu bielskiego powędrował do szuflady. Jak bowiem informuje burmistrz Wilamowic Marian Trela, okazało się, że zgodnie z obowiązującą wykładnią prawa, ściąganie opłat za wywóz śmieci może być prowadzone tylko przez gminę. A skoro nie można tego zadania powierzyć na przykład stowarzyszeniu, to idea utworzenia w tym właśnie celu związku komunalnego jak na razie upadła. Skoro miasta i gminy powiatu bielskiego muszą same zmierzyć się z problemem realizacji nowej ustawy śmieciowej, warto się zastanowić, w jaki sposób będą one naliczać stosowne opłaty swoim mieszkańcom?
Okazuje się, że generalnie metody są dwie, ale żadna nie jest idealna. Metoda pierwsza polega na naliczaniu opłaty w oparciu o liczbę zameldowanych w danym mieszkaniu czy domu ludzi. Jej słaby punkt polega na tym, że czasami bywa i tak, że faktycznych lokatorów jest więcej albo mniej niż tych zameldowanych.
Według drugiej metody opłatę za śmieci nalicza się w oparciu o ilość zużytej wody. Na pozór pomysł dość szokujący, ale jego zwolennicy twierdzą, że to rozwiązanie obiektywne. Taką metodę chce zastosować na przykład Bielsko-Biała. Ale w sąsiadujących z tym miastem gminach powiatu bielskiego powielenie tego wzoru wydaje się mniej trafione. Dlaczego? Bo w Bielsku-Białej mieszkańcy - nie licząc sporadycznych wyjątków - korzystają z sieci wodociągowej i zużycie przez nich wody jest dokładnie obliczane.
A w podbielskich gminach z tymi obliczeniami byłby problem. Bo co prawda są też mieszkańcy korzystający tylko z wodociągu, ale wielu innych nie ma do niego dostępu i korzysta z własnych studni. Są i tacy, którzy mają dostęp do wodociągu, ale ze studni nie rezygnują. Więc przeliczanie ilości zużytej wody na wielkość opłaty śmieciowej w takich gminach nie wchodzi raczej w grę. Tam przypuszczalnie przyjęta zostanie metoda opierająca obliczenie opłaty śmieciowej na podstawie liczby osób zamieszkujących daną nieruchomość.
Sławomir Horowski (Kronika Beskidzka)
.jpg)
Artykuł wyświetlono 2921 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 11
FZHUT
Kolejny ukryty podatek na tych darmozjadów,tylko jak długo naród wytrzyma te obciążenia.A historia lubi w Polsce zataczac koło.
kubol
@minka - jeżeli segregujesz śmieci i kupujesz worki to wiesz, że nawet teraz się to nie bardzo opłaca - wystarczy dokładnie policzyć
minka
Większość przestanie segregować śmieci. Skoro i tak zapłacą ustaloną kwotę to nie ważne gdzie co wrzucą.
marek
Jesli wszyscy studenci są jak beskidek to biedna ta Polska i niech może faktycznie stąd wyjeżdża!
bESKIDEK
Cóż, jak czytałem, akuratnie nie tylko z tego artykułu, są możliwe conajmniej 3 wersje: płacenie w stosunku do zużytej wody, od zameldowanych osób, lub opłata ryczałtowa dla wszystkich równa z góry. Dlatego to nie jest analfabetyzm, tylko poszerzona wiedza.
kubol
No i jak tu nie wierzyć w słowa że wtórny analfabetyzm jest już powszechny, bo nawet studenci nie potrafią czytać ze zrozumieniem - skoro nie ma Ciebie przez 7 miesięcy to nie zużyważ tu wody , więc teoretycznie będziesz płacił mniej niż w przypadku gdyby płaciło się od osoby zameldowanej - piszę teoretycznie bo znając rzeczywistość naszej republiki bananowej jakiby tu system przeliczania nie stosować - po zmianach wszyscy zapłacą więcej niż dotychczas płacili - bo o to głownie chodzi
bESKIDEK
było dobrze jak do tej pory... odrębny rachunek woda, odrębny rachunek śmieci. Jestem studentem, tak samo jak mój brat, nie ma nas w domu po 7 miesięcy w roku łącznie, z jakiej racji moi rodzice mają płacić za to, że mnie nie ma? I jak niby ma być obliczona ta DURNA proporcja wody do śmieci. Co w lecie, gdy zużycie wody rośnie? Sprawa zwiazana z użytkowaniem ogrodu, normalna rzecz, a kwiatki raczej nie śmiecą... Chory pomysł, narzucony przez chorą władzę. Trza stąd WYPIER***** :( :( :(
kubol
Marek zaprzeczasz sam sobie - w życiu ludzi fleji (jak ich sprytnie nazwaleś) mydło i woda nie odgrywają jakiegoś większego znaczenia więc i tak nie będą płacić
marek
Tylko powiązanie ilości wody za śmieciami daje sprawiedliwe rozwiązanie.I może w końcu ludzie-fleje będą śmiecić dawac do kubła a nie do lasu czy fosy!
joedoe
segreguje odpady, kupuje te worki w Sita i jednocześnie uwielbiam siedzieć w wannie i czytać poranną gazetę lub książkę... powiązanie ilości śmieci komunalnych z wodą jest jak widać na moim przykładzie bezsensowne....

Klauzula informacyjna ›