- 30, - 50, nawet - 70 proc.! Krzyczą do nas napisy ze sklepowych wystaw. Przecenione są buty, torebki, ale przede wszystkim odzież. Bluzeczki za 12 zł, spódniczki za 19. Te same, za które w kwietniu koleżanki płaciły po 100 zł. Dlaczego wydajemy spore pieniądze na rzecz wiedząc, że wkrótce będzie ją można dostać o połowę taniej? Co sprawia, że jesteśmy szczęśliwe, gdy udało nam się za „bezcen” kupić coś, co w ogóle nie jest potrzebne?
 
Nad południową Polską lato w pełni: zarówno kalendarzowe, jak na termometrze. Od kilku dni gorąco jest także w bielskich galeriach handlowych, które rozpoczęły letnie wyprzedaże. Ceny spadają na łeb, na szyję. 20-procentowa przecena na nikim już nie robi wrażenia. Klienci szukają ofert -50 czy -70 proc. W tym zakupowym szale tylko nielicznych stać na refleksję: ile ta rzecz jest naprawdę warta, skoro najpierw kosztowała 200 zł, a teraz można ją nabyć za 60 zł? Jeśli w lipcu możemy zaoszczędzić 140 zł, to dlaczego kupiliśmy ją w maju?
 
Polowanie na okazję
 
 - To zależy od zaawansowania zakupoholizmu - śmieje się młoda bielszczanka Kasia, którą spotkaliśmy w jednym z bielskich centrów handlowych. - Osobiście odzież kupuję właściwie tylko z promocji. Żal mi dać za koszulkę np. 150 zł, bo wiem, że nie jest warta nawet 1/3 tej ceny. Ale mam koleżanki, które boją się, że dana rzecz zostanie wykupiona albo po prostu chcą ją mieć już na początku lata, żeby dłużej wynosić. W końcu nie wiadomo, czy w przyszłym sezonie też będzie modna.
 
Gdy pytamy inną bielszczankę o konkretny cel wizyty w zakupowym molochu, odpowiada bez wahania: - Żeby upolować okazję. Nasza rozmówczyni z lekkim zakłopotaniem zdradza, że w jej szafie już teraz trudno cokolwiek zmieścić i właściwie ma wszystko, co potrzebne. Zawsze jednak lepiej się czuje, gdy może iść do pracy w nowej sukience. Część pań przed wyjściem z domu obiecuje sobie, że nie wyda więcej niż 200 zł, a później bez zastanowienia korzysta z karty bez limitu. Inne są zainteresowane tylko przedmiotami do 20 zł i chodzą od sklepu do sklepu, oglądając każdy wieszak.
 
Promocje kuszą także płeć brzydką, ale większość mężczyzn nie chciała rozmawiać z nami na temat okazyjnych zakupów. Tylko jeden przyznał, że wybrał się na tradycyjny „shopping”, czyli wędrówkę po sklepach w poszukaniu czegoś ciekawego. Pozostali przekonywali, że przyszli po konkretną rzecz. Panowie, których spotkaliśmy przed sklepami - z dziećmi, z lodami w dłoni, znudzeni lub zajmujący sobie czas obserwowaniem przechodniów - oczekiwali aż ich kobiety zmęczą się gonitwą między półkami.
 
Sprawdź wieszaki w szafie
 
Zakupowy szał trwa. Aby nie ulec temu zbiorowemu szaleństwu, trzeba pamiętać o kilku radach specjalistów, dzięki czemu letnie promocje staną się dla nas źródłem radości, a nie frustracji i debetu na koncie bankowym. Po pierwsze, przed wyjściem do galerii warto prześledzić obowiązujące trendy i prognozy na nadchodzące sezony. W ten sposób łatwiej wybierzemy uniwersalny strój, w którym będziemy czuć się modnie i który ubierzemy chętnie także latem 2013 roku.
 
Po drugie, zanim wyruszymy na zakupy, sprawdźmy wieszaki w naszej szafie. Co mamy, a czego nam brakuje, jaka kolorystyka wśród naszych ubrań przeważa, w jakim stylu kupować nowe fatałaszki, żeby pasowały do reszty garderoby? Nie bez znaczenia jest także towarzystwo, w którym zamierzamy udać się na zakupy. Mąż popędzający nas w każdym sklepie i twierdzący, że we wszystkim nam ładnie, nie jest najlepszym kompanem na wyprzedażach.
 
Po trzecie, ustalmy ze sobą, ile chcemy lub możemy wydać na zakupy. Zapytajmy siebie, czy na pewno warto kupić spodenki za 30 zł, jeśli para za 60 zł podoba nam się bardziej i na pewno częściej byśmy ją nosiły. Ostatnia ważna rada - jeżeli mamy taką możliwość, wybierzmy się na zakupy wtedy, gdy w sklepach jest nieco mniej ludzi. To zaoszczędzi nam nerwów i czasu, kiedy stoimy w kolejce do przymierzalni. W wielu sklepach wyprzedaż potrwa do końca lipca.
 
Ekspedientki z bielskich sklepów nie ukrywają, że często zdarza im się znajdować w przebieralniach okulary, bransoletki, korale i dziesiątki innych gadżetów. Może więc mając w planach wiele przymiarek, warto zostawić je w domu i zamiast na modny strój z mnóstwem dodatków, postawić na wygodne ubranie i buty?
 
Marta Polak