Podczas pobytu w Żydowskiej Fundacji Do Spraw Sprawiedliwych w Nowym Jorku miałam okazję sprawdzić, jak nasz kraj i Bielsko-Biała są postrzegane przez potomków polskich Żydów ocalałych z Holokaustu. Po moim wykładzie na temat naszego miasta, władze Fundacji zainteresowały się bielską Gminą Żydowską, bo nie wiedziały, że nadal działa.
 
Żydowska Fundacja Do Spraw Sprawiedliwych mieści się w malowniczej kamienicy w jednym z budynków Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Odbywają się w niej nie tylko szkolenia i konferencje, ale także żydowskie śluby i inne uroczystości. Głównym zadaniem Fundacji jest wspieranie Sprawiedliwych, ale także edukacja. Celem szkolenia, którego byłam uczestniczką, było przybliżenie historii Holokaustu - a co za tym idzie Polski - amerykańskim nauczycielom zamierzającym uczyć przedmiotu poświęconego tej tematyce.
 
Ameryka nie jest gotowa
 
Obecnie w USA istnieje 200 ośrodków, które zajmują się edukacją z zakresu historii drugiej wojny światowej. Zagadnienia związane z Holokaustem pojawiają się już w podręcznikach dla amerykańskich czterolatków. Uczniowie dobrze znają mapę przedwojennej Polski, a także ówczesne relacje polsko-żydowskie. Cykl takich lekcji zaczyna się od historii antysemityzmu w Europie, potem przechodzi do procesu dojścia nazistów do władzy, by opisać eksterminacje, życie w gettach i tzw. ostateczne rozwiązanie. Wiedza wydaje się być przekazywana systematycznie i solidnie.
 
Jak to możliwe, że w kraju tak dobrze znającym polską historię prezydent mówi o „polskich obozach zagłady”? Moim zdaniem, przyczyny mogą być dwie. Po pierwsze, miałam wrażenie, że w Ameryce ten trudny temat naucza się o wiele subtelniej niż w Europie. Tematykę Holokaustu zaczęto badać w USA latach 60-tych. Dopiero wtedy osoby ocalone z pogromów, często zachęcane przez swoje dzieci, poczuły się gotowe, żeby o tym mówić. Podczas kursu niekiedy słyszeliśmy, że „Tych tekstów nie czytamy, bo Ameryka nie jest na to jeszcze gotowa”.
 
Wiele treści jest nadal uważanych za zbyt drastyczne. Nawet ocaleni, którzy opowiadają Amerykanom o swoich przeżyciach w czasie wojny, zaczynają zwykle swoją historię od żartu. Drugą przyczyną może być mimo wszystko obecna nieświadomość historyczna. Grupa Żydów, po tragicznych przeżyciach czasu wojny, za wszelką cenę chciała zapomnieć o latach spędzonych w Polsce, a ich dzieci odbierały to jako negatywny stosunek do naszego kraju.
 
Najbardziej polskie doświadczenie
 
 - Moi rodzice zawsze mówili, że są Polakami wyznania mojżeszowego i uczyli nas języka i polskiej kultury. W Filadelfii, gdzie mieszkam, jest wiele takich rodzin. Ale nie wszyscy Żydzi pochodzący z Polski zdecydowali się na kontynuowanie tych tradycji - wyznaje prof. Michael Steinlauf, który pochodzi z polskiej rodziny.
 
Nie da się jednak ukryć, że żydowska społeczność, którą poznałam w Nowym Jorku, jest oburzona tym, co powiedział prezydent Barack Obama i oczekuje od niego przeprosin skierowanych do naszego kraju.
                       
Współczesna społeczność żydowska w Ameryce na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się spośród licznie zamieszkujących ten kraj emigrantów. Większość z nich ma polskie korzenie i zachowało tradycje przywiezione z naszego kraju. Funkcjonują powiedzenia, zwyczaje, wiele rodzin nawet w trzecim pokoleniu mówi po polsku. Jeśli Amerykanie w ogóle kojarzą nasz kraj, to na ogół z zabytkami z kilkusetletnią historią (np. Kościół Mariacki w Krakowie), lecz także z przyrodą, bo najpopularniejsza woda mineralna w USA nazywa się „polskie źródło”. Znana jest im także polska kuchnia. Wielu próbowało pierogów, kiełbasy i…”Żubrówki” w polskich restauracjach. Ci, którzy interesują się historią Holokaustu często podróżują do naszego kraju w celach edukacyjno-turystycznych. Mówią, że „Holokaust jest najbardziej polskim doświadczeniem spośród wszystkich narodów europejskich”.
 
Bielitz, miasto znane w Ameryce
 
 - Należy pamiętać, że Polacy byli tylko o jeden szczebel wyżej od Żydów na drabinie nazistowskiej eksterminacji - mówi prof. Steinlauf. - Polacy, którzy decydowali się na ukrywanie Żydów często podejmowali decyzję o przełamaniu stereotypów, o pomocy komuś zupełnie obcemu. Mimo kary śmierci, która groziła za taką pomoc, Polacy zajmują pierwsze miejsce wśród Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata.
 
Wiedzy o odwadze Sprawiedliwych towarzyszy w Ameryce popularność książki pt. "Sąsiedzi” Jana T.Grossa, który od wielu lat mieszka w USA. Prowadzone są badania nad polskim antysemityzmem. - Polska jest dla mnie fenomenem, bo po pierwsze to jedyny kraj, który przeprosił za pogromy antysemickie. Poza tym wielu młodych Polaków interesuje się kulturą żydowską, niektórzy wyjeżdżają do Izraela, by uczyć się języka jidish - dodaje profesor.
 
Od początku mojego pobytu w Nowym Jorku starałam się znaleźć informacje na temat naszego miasta. Amerykanie, z którymi rozmawiałam sporo wiedzą o dziejach Bielska. Znają sławnych Żydów, np. architekta Karola Korna czy aktorkę często występującą w naszym mieście, Idę Kamińską, której grób znajduje się w Nowym Jorku.
 
Amerykańska społeczność żydowska bada życie Żydów w przedwojennym Bielsku. Wiadomo, że społeczność ta była wykształcona. Zasymilowani Żydzi w Bielsku chodzili do elitarnych szkół wspólnie z Polakami, a ortodoksyjni w Białej mieli własne szkoły. Często nie chcieli kształcić swoich córek, ale do nauki zobowiązywało ich polskie prawo. Bielscy Żydzi byli właścicielami fabryk włókienniczych, znanymi lekarzami czy prawnikami. Mieli własną bibliotekę, koszerne piekarnie i restauracje (jedna znajdowała się w budynku dzisiejszej pizzerii przy ul. Cechowej), kluby sportowe i gazety.
 
Tragiczne dzieje bielszczanina
 
Jest jeszcze jeden powód, dzięki któremu przeciętny amerykański nastolatek na przedwojennej mapie Polski szybciej wskaże Bielitz niż Warszawę. Otóż Władek, główny bohater znanego na całym świecie komiksu Arta Spiegelmana pt. „Maus. Opowieść ocalałego”, urodził się i pracował w fabryce włókienniczej w... Bielsku. Powieść graficzna Spiegelmana została. uhonorowana w 1992 roku Nagrodą Pulitzera. Pierwsze amerykańskie wydanie ukazało się w 1986 roku, a polskie dopiero w 2001.
 
Książka wzbudza wiele kontrowersji. Po pierwsze, wszystkie postaci w komiksie są przedstawione w formie zwierząt, które metaforycznie symbolizują ich narodowości. Żydzi są myszami, skazanymi na zagładę przez koty, które obrazują Niemców. Polacy zostali przedstawieni jako świnie, Francuzi jako żaby, Amerykanie - psy, Brytyjczycy - ryby, a Cyganie - ćmy. Głównym powodem tak późnego pojawienia się tego dzieła na polskim rynku były oskarżenia o jego antypolski charakter. Przypisanie Polakom świńskiej twarzy oburzało wielu krytyków.
 
W kilku miejscach tej opowieści Polacy nie tylko przedstawieni są jako naród walczący z Niemcami i wspierający Żydów, lecz również jako antysemici. Autor komiksu podkreślał później, że jego intencją nie było wcale przedstawienie Polaków w negatywnym świetle. Przekonywał, że świński wygląd miał budzić pozytywne skojarzenia z sympatycznymi bohaterami amerykańskich filmów rysunkowych. Jeżeli zaś chodzi o "antypolskość" metaforycznej opowieści, to jest ona, zdaniem autora, w równej mierze "antysemicka", gdyż pokazuje Żydów współpracujących w czasie wojny z nazistami. 
 
Nie wiedzieli, że działa
 
Kontrowersje wzbudziło również to, że opowieść jest oparta na prawdziwych wydarzeniach z życia mieszkających w Nowym Jorku Arta Spiegelmana oraz jego ojca Władka Szpigelmana, polskiego Żyda, który ocalał z Holokaustu, ale okupił to znacznymi zmianami w swoim charakterze. Trudna osobowość Władka była zawsze źródłem licznych komplikacji w relacjach z synem Artiem - młodym rysownikiem mającym za sobą pobyt w zakładzie psychiatrycznym.
 
Komiks opisuje tragiczne dzieje tej rodziny: samobójstwo żony Władka i matki Artiego - Andzi w USA w 1968 roku, która odebrała sobie życie na skutek powracających koszmarów wojny przeżytej w Polsce. Andzia przeżyła utratę całej licznej rodziny podczas wojny (w tym starszego syna, Rysia) oraz pobyt w obozie zagłady Auschwitz. Znacząca część akcji utworu osadzona jest w Bielsku oraz w getcie sosnowieckim.
 
Po moim wykładzie na temat Bielska-Białej, władze Fundacji Do Spraw Sprawiedliwych zainteresowały się bielską Gminą Żydowską, bo nie wiedziały, że nadal działa. Co dwa lata przedstawiciele Fundacji wraz z amerykańskimi nauczycielami i naukowcami realizują europejski program. Zwiedzają wtedy m.in. Kraków i Muzeum Auschwitz-Birkenau. Zachęcałam ich do tego, by nasze miasto stało się częścią tego projektu i być może w następnej edycji to się uda. Jestem z Fundacją w stałym kontakcie i na bieżąco będę informować naszych Czytelników o wynikach badań nad historią Bielska i Białej.
 
Agnieszka Pollak-Olszowska