Most Świętokrzyski w Warszawie, most Tumski we Wrocławiu, Pont Marie na Sekwanie w Paryżu czy most na Uzupio nad Wilenką w Wilnie. Mostów Miłości w całej Polsce i na świecie są setki. Czy na naszych oczach kolejny powstaje właśnie w Bielsku-Białej? Wprawdzie na kładce obok ratusza wisi na razie samotna kłódka, ale przecież wszędzie od jednej się zaczynało.
 
Zakochani, to osoby inne niż reszta ludzkości. Często robią rzeczy niemądre, nielogiczne, nie dające się wytłumaczyć w rozsądny sposób. Ale chyba na tym polega urok tego niewyjaśnionego nawet przez naukowców stanu duszy i umysłu. Potrzeba kochania i bycia kochanym jest tak silna, że zakochani dążą do tego, aby ich uczucie przetrwało jak najdłużej. W tym celu przypinają kłódki do mostów na całym świecie. Chcą udowodnić, iż swoje uczucie traktują poważnie i nie boją się okazać tego publicznie. Pozbywając się kluczyka, chcieliby na wieki „zatrzasnąć” swoją miłość.
 
Miłość nad Białą
 
Mosty Miłości znajdują się w wielu miastach w Polsce. Są to m.in. most Tumski we Wrocławiu, most w parku im. Ks. Józefa Poniatowskiego w Łodzi, most Świętokrzyski w Warszawie, most biskupa Jordana w Poznaniu, szczeciński most w parku im. J. Kasprowicza, mostek między Wyspą Młyńską i ul. Focha w Bydgoszczy czy krakowska kładka Bernatka łącząca Kazimierz z Podgórzem. Na świecie takich magicznych miejsc jest jeszcze więcej. Najpopularniejszy z nich, to prawdopodobnie most Milvio w Rzymie. Zakochani chętnie „zatrzaskują” swoje uczucia na Pont Marie na Sekwanie w Paryżu oraz w Rydze nad Dźwiną.
 
Kilka dni temu niezidentyfikowana kłódka zawisła także na moście obok bielskiego ratusza. Wisi sobie przypięta do dolnej barierki, kilka metrów nad płynącą w korycie Białą. Nie zwraca na siebie uwagi i mało kto zdaje sobie sprawę z jej istnienia. Na dobrą sprawę nie wiadomo nawet, czy przypięli ją zakochani. Może się jednak okazać, że będzie początkiem nowej miłosnej tradycji w Bielsku-Białej. Co o takim sąsiedztwie myślą ratuszowi urzędnicy?
 
Brak romantyzmu w Ratuszu?
 
 - Prawdę mówiąc, nie widziałem tej kłódki i pierwszy raz o niej słyszę - mówi rzecznik Urzędu Miejskiego w Bielsku-Białej, Tomasz Ficoń. Zapytany, czy władze miasta chciałaby narodzin nowej bielskiej tradycji w postaci wieszania kłódek nieopodal magistratu, Ficoń podkreśla, że nie chce wypowiadać na tematy, których nie ma, a nie jedynie „mogą być”. 

Z większym entuzjazmem do pomysłu podchodzą „szeregowi” bielszczanie. - Już jestem za stara na takie zabawy, ale młodzi niech się kochają i wieszają kłódki! - przekonuje spotkana przez nas na ulicy 72-letnia pani Katarzyna. Ze znacznie mniejszym dystansem, ale równie pozytywnie o „kłódkowym” zwyczaju wyraża się para narzeczonych, Alicja i Konrad. - Sami chyba nie będziemy nic wieszać, ale nie mamy nic przeciwko, żeby robili to inni.
 
Grozi zawaleniem z powodu nadmiaru miłości
 
Skąd w ogóle wzięła się taka tradycja? Trudno jednoznacznie powiedzieć, lecz za to wiadomo, kto ją spopularyzował. Federico Moccia w książce „Trzy metry nad niebem” pisał o bohaterach, którzy umieszczają swoją „kłódkę miłości” na Ponte Milvio w Rzymie. Zakochanym tak spodobał się ów romantyczny gest, że po pewnym czasie władze Wiecznego Miasta zaczęły obawiać się o zawalenie mostu z powodu ciężaru wiszących na nim kłódek! Dlatego powstała specjalna strona internetowa, na której można wieszać wirtualne kłódki.
 
Bielskiemu mostkowi zawalenie na razie na pewno nie grozi. Stoi natomiast przed nim szansa dołączenia do szacownego grona światowych Mostów Miłości. To z kolei oznaczałoby, że Bielsko-Biała zyska kolejną atrakcję turystyczną. Wszystko w rękach zakochanych.
 
Marta Polak