Dobra praca dla wybranych
Pracodawcy nie ukrywają, że absolwent nawet z piątkowym dyplomem jest często zupełnie bezwartościowy jako pracownik. Dlatego bielska ATH postanowiła zacieśnić współpracę z przemysłem i wprowadzić innowacyjny na skalę całego kraju projekt, na który dostała już dofinansowanie z Unii Europejskiej. Dla zdolnych studentów ma to oznaczać możliwość znalezienia pracy w liczących się w regionie firmach.
Jedną z takich liczących się firm jest Inżynieria Samochodów Specjalnych Wawrzaszek. To właśnie tutaj, przy udziale absolwentów bielskiego ATH, powstał niedawno największy wyprodukowany dotąd przez polski przemysł motoryzacyjny ciężki lotniskowy samochód ratowniczo-gaśniczy Felix 8x8. W maju pojazd trafił na wyposażenie Lotniskowej Straży Pożarnej Portu Lotniczego im. Mikołaja Kopernika we Wrocławiu jako wsparcie przed zbliżającym się turniejem EURO 2012.
Dzieło inżynierów i artystów
Dlaczego Felix jest niezwykły? Wygląda niczym pojazd kosmiczny. Jego efektowna sylwetka, to wspólne dzieło inżynierów WISS oraz pracowników katedry wzornictwa przemysłowego krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Najważniejsze są jednak parametry techniczne pojazdu: moc 1248 KM, waga przy pełnym ekwipunku - 50 ton, prędkość maksymalna - 135 km/h, długość całkowita - prawie 13,5 metra, szerokość - blisko 3,5 m, wysokość wraz z masztem gaśniczym - niespełna 4 m.
Felix 8x8 ARFF dysponuje wysuwanym ramieniem o długości maksymalnie 15,7 m zakończonym specjalną głowicą, na której znajdują się działko wodno-pianowe, ksenonowy reflektor oświetleniowy, kamery wideo i termowizyjna oraz urządzenie do przebijania kadłubów samolotowych i podawania środków gaśniczych do ich wnętrza. Pojazd ma trzy kompozytowe zbiorniki: jeden na wodę (o pojemności 15,5 ton) i dwa na środki pianotwórcze (750 i 250 litrów).
Dyrektor Piotr Wawrzaszek otwarcie przyznaje, że młodzi absolwenci bielskiej ATH są dla WISS zupełnie bezwartościowi jako pracownicy. Uczelnię opuszczają z dyplomem i tytułem inżyniera, ale bez wiedzy i umiejętności praktycznych, które są niezbędne do wykonywania zawodu. Podobnego zdania są szefowie innych firm. Pracodawcy nie chcą zatrudniać absolwentów tuż po studiach, a ci są w tej sytuacji przekonani, że zmarnowali pięć lat życia oraz spore pieniądze ma wykształcenie. Ale władze ATH zapewniają, że już wkrótce się to zmieni dzięki realizacji innowacyjnego projektu, którego celem jest mocniejsze powiązanie nauki z gospodarką.
Uczelnie z przedsiębiorstwami
- Spośród 28 nadesłanych wniosków tylko nasz dostał dofinansowanie. Jego wartość wynosi niemal 1,2 mln zł - informuje Janusz Juraszek, dyrektor Centrum Innowacji i Transferu Technologii ATH. - Projekt ruszył w kwietniu 2012 r. i zakończy się w listopadzie 2014 roku. Obecnie trwa pierwszy etap. Jest to studium możliwych rozwiązań, czyli m.in. obserwacja innych podobnych modeli współpracy. Bardzo dobrze funkcjonuje to np. w Niemczech.
Jak wyjaśnia Sonia Rzeczkowska, partnerami projektu pod nazwą „PI-PWP Innowacyjny model współpracy pomiędzy uczelniami wyższymi i przedsiębiorcami, oparty na nowym systemie wdrażania technologii” są dwa uniwersytety w Żylinie. - Mamy dziewięć miesięcy, by wypracować metody wdrażania. Pod koniec tego roku rozpocznie się etap realizacji, który potrwa dwa lata.
W projekcie chodzi o wspólne wdrażanie technologii przez uczelnię i firmy, przy jednoczesnym zaangażowaniu kadry akademickiej, studentów i pracowników przedsiębiorstw. Korzyści z takiego rozwiązania będą czerpać wszystkie strony. Dzięki pracy doświadczonych naukowców, którzy mogą korzystać z nowoczesnych urządzeń, jakie posiada bielska akademia, proces testowania i wdrażania nowych rozwiązań byłby znacznie krótszy, a przede wszystkim - tańszy.
Dla aktywnych studentów
Co z tego mieliby studenci? Ponieważ badania byłyby prowadzone w akademickich laboratoriach, mogliby obserwować te prace, a także podpowiadać swoje pomysły i autorskie rozwiązania. Obok kadry uczelnianej, w badaniach będą brali udział także pracownicy danej firmy. Dlatego studenci, którym uda się wymyślić coś ciekawego, mogą zostać zauważeni i zaproszeni do współpracy.
- Jeśli zobaczę, że ktoś ma wiedzę i pomysły, to nie będzie mi się chciało szukać i szkolić innego pracownika, tylko poproszę o współpracę danego studenta - twierdzi Mirosław Dziasek z cieszyńskiej firmy poligraficznej.
Wstępne zainteresowanie udziałem w projekcie wyraziło już 30 firm z różnych sektorów. Wystartują w przetargu i ostatecznie jedna z nich nawiąże współpracę z ATH. Po zakończeniu projektu, akademia będzie kontynuować tego rodzaju działania, co mogłoby stanowić dla niej źródło dochodu. Tak działa to na Słowacji, gdzie firma X przychodzi do uczelni Y i prosi o przeprowadzenie konkretnych badań, rzecz jasna odpłatnie. Przy okazji często dobiera sobie do stałej współpracy utalentowanych i pracowitych studentów.
Projekt oczywiście nie rozwiąże problemu bezrobotnych magistrów i inżynierów, ale może pomóc wybić się niektórym z nich. Ekipy budowlane właśnie rozpoczęły stawianie dwóch bliźniaczych laboratoriów w kampusie akademickim na Błoniach. Inwestycja ma kosztować 3 mln zł i zostanie sfinansowana z Regionalnego Programu Operacyjnego dla Województwa Śląskiego. Po zakończeniu prac budowlanych rozpocznie się urządzanie i wyposażanie obu laboratoriów. Na zakup nowoczesnego sprzętu ATH otrzymała 4 mln zł.
Marta Polak
Artykuł wyświetlono 6241 razy.
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz również
Komentarze 10
student ath
jedno wielkie teoretyczne gadanie, jakieś staże współprace z firmami, jakiś czas temu była na ATH przeprowadzana taka "akcja" jak płatne staże dla studentów, jako student mechaniki przyszły inżynier dostałem się na rozmowę kwalifikacyjna do firmy zajmującej się finansami... tak wyglądają właśnie te wielkie współprace, a co do samego ATH mechaniki i automatyka stoją na naprawdę wysokim poziomie mam znajomych na tych kierunkach w Gliwicach i w Krakowie i szczerze nie odbiegam od nich wiedzą, pracodawcy dobrze o tym wiedzą i inżynierowie nie mają problemu z praca w regionie, wykładowcy sami przychodzą do nas na zajęcia z ofertami pracy... a co to pierwszego zdania śmiech na sali studia uczą nas jakiejś wiedzy teoretycznej a pracodawcy oczekują nie wiadomo czego, u nas się niczego nie tworzy praktyczne od podstaw cala myśl technologiczna przychodzi z zachodu... dziwne, że na zachodzie z otwartymi rękami biorą studentów świeżo po studiach z nikłym doświadczeniem i wiedzą a to dlatego, że oni wolą sobie wyszkoli kogoś od podstaw... martwi mnie to, że te dwa najlepsze kierunki są najmniej dofinansowane, może teraz są zamawiane i są stypendia ale to raczej chodzi o nakład finansowy na środki nauczania, przecież laboratoria są jak z poprzedniej epoki...
Nom
Z jednej strony bielskie firmy są bardzo hermetyczne tak jak na nowych pracowników, jak i na wszelkie nowinki przychodzące "z zewnątrz" - to jedna cecha prowincjonalizmu. Żadna bielska firma nie wdroży czegoś pionierskiego w skali kraju czy nawet regionu, jeśli nie dostanie jasnego sygnału że to się już sprawdziło gdzieś indziej lub, jeśli jest to filla, nie dostanie wyraźnego rozkazu z góry. W takim przypadku inżynierów nie potrzeba do niczego. Drugą sprawą natomiast jest to że "najlepsza" uczelnia ATH, nie tylko nie jest politechniką (chce być uniwersytetem, co jest dziwne, chce porzucić mechaniczne kierunki na rzecz humanistycznych?) ale jest na dodatek uczelnią zamiatającą od dawien dawna doły każdego z rankingów uczelni wyższych w Polsce (z Perspektywami na czele). I tu tkwi problem.
bb
banda kolesiów to własicicele bielskich firm,salonów samochodowych etc. - zero szacunku dla ludzi ... co pewnie między sobą sobie chwalą... TYGRYSY EUROPY
ja
frma może ilicząca się ,ale chyba dla rodziny własiciela ,bo traktowanie pracownika pod psem ...
to ja
Czy to coś, jak słynne staże w firmach za 6 stów i z rzekomą perspektywą zatrudnienia? Tylko teraz darmowe wykorzystanie laboratoriów przez różnych prezesów?
Sis
Bielskie firmy to zaścianek, nepotyzm i kolesiostwo - dotyczy wszystkich bez wyjątku. Im większy prostak na stołku prezesa tym wyższych kwalifikacji oczekuje za mniejsze pieniądze. Nie ma w tym miescie nic, co może zatrzymać człowieka z dużą wiedzą i umiejętnościami. Sorrry ale taki jest obraz Bielska widziany moimi oczyma. I nic nie pomaga 5 lokata na roku. Wiem z własnego doświadczenia.
thc
Ja na starcie miałem ponad 2k, tak więc nie wiem o jakiej branży mówisz. Dobrze jest przez około 2 lata nabić doświadczenia, a później w świat! :)
s
A Pan Wawrzaszek to jest zaskoczony poziomem absolwentów? Cóż, jak dla mnie sytuacja jest jasna, każdy kto ma trochę oleju w głowie a do tego przez 5 lat na studiach wiedział jak wykorzystać czas to emigruje do Wrocławia albo Krakowa a nie zostaje w tej upadłej dziurze gdzie pracodawcy oferują najwyżej 2000 zł netto i jeszcze oczekują że ich będziemy po nogach za to całować......................... Jaka płaca takie umiejętności - niech ktoś znajdzie "przypadkowego inżyniera" w krakowskiej Motoroli - tam są ludzie świadomi swojej wiedzy a tym samym pracują za kasę grubo przekraczającą możliwości bielskich firm................. A tym samym, panowie pracodawcy nie bądźcie zdziwieni materiałem jaki otrzymujecie!
Angus
Bo pierwsze zdanie odzwierciedla nie tyle poziom absolwentów , co poziom niektórych, powtarzam niektórych, pracodawców i ich zawyżone mniemanie o sobie i stworzonych przez nich firmach. Kwalifikacje, jakich oczekują od pracownika są zawyżone w stosunku do realnych potrzeb firmy i poziomu skomplikowania wykonywanej pracy. W końcu praca np. handlowca, logistyka czy innego doradcy klienta to nie "operacja na otwartym sercu". A zasada jest taka, że pracownik może się wielu rzeczy nauczyć, tylko trzeba mu to umożliwić.
thc
Pierwsze zdanie w tekście nie ma pokrycia w rzeczywistości. Nie wiem czemu w taki sposób przedstawiany jest obraz absolwenta państwowej szkoły technicznej. Edukacja na Politechnikach stoi na bardzo wysokim poziomie w kontekście innych krajów UE.

Klauzula informacyjna ›