W miniony wtorek bielska Rada Miejska zdecydowała o rozpoczęciu procedury likwidacji Centrum Wychowania Estetycznego im. Wiktorii Kubisz. "Wielki żal, ogromny smutek, brak słów" - komentowali wychowankowie, a także rodzice dzieci uczęszczających do tej placówki na zajęcia, którzy licznie przysłuchiwali się dyskusji radnych na sesji. Dziś zadają sobie pytanie, co dalej?
 
Jak można z taką łatwością przekreślić blisko 60 lat działalności "Kubiszówki"? Dlaczego władze chcą zniszczyć część marki Bielska-Białej i tradycji naszego miasta? Czy decyzja radnych jest równoznaczna z końcem tej placówki? Takie pytania cisną się na ustach tych, którzy zaangażowali się w walkę o jej utrzymanie. Ratusz forsuje przekształcenie niezależnego dotąd centrum wychowania w filię Miejskiego Domu Kultury (pisaliśmy o tym w artykule Koniec bajki o „Kubiszówce”?).
Subwencja nie ulegnie zmianie?
 
- Decyzja radnych jeszcze niczego nie przesądza. To na razie rozpoczęcie procesu likwidacji, a nie sama likwidacja. Uważam, że należy usiąść do stołu i rozmawiać. Moim zdaniem, można rozwiązać problem w taki sposób, aby nie niszczyć dorobku placówki i stworzyć realne warunki dalszego rozwoju. Na dobrą sprawę mamy na to trochę czasu, bo od lipca do listopada. Być może znajdą się wtedy środki finansowe - mówi Roman Żak, przewodniczący Bielskiego Forum Oświatowego, które deklaruje, że chętnie przyjmie rolę mediatora w tej sprawie. - Przy jednym stole powinni znaleźć się pan prezydent oraz przedstawiciele środowiska skupionego wokół "Kubiszówki" - dodaje Żak.
 
Tymczasem rodzice dzieci i młodzieży uczęszczających na zajęcia w CWE oraz wychowankowie placówki przecierają oczy ze zdumienia, że taka sytuacja w ogóle ma miejsce. - Wielu radnych odwiedziło wcześniej "Kubiszówkę". Rozmawialiśmy z nimi. Sprawiali wrażenie, że nie ma powodu do zmartwienia - podkreśla mama dziecka, które uczestniczy w zajęciach.
 
Podczas wtorkowej sesji (o uchwałach przyjętych na sesji pisaliśmy w artykule Radni podziękowali prezydentowi) prezydent Jacek Krywult i szef jego klubu radnych Jan Dzida przekonywali zgodnie, że działalność CWE jest sprzeczna z prawem oświatowym. Tymczasem każdego roku miasto otrzymuje subwencję rządową m.in. na utrzymanie placówek pracy pozaszkolnej. Łącznie ok. 11 mln zł. Według Bożeny Graboń z MZO, subwencja nie ulegnie zmianie w razie likwidacji CWE, którego utrzymanie w roku ubiegłym kosztowało 676 tys. zł. Jaki jest udział subwencji w tych kosztach? - urzędnicy nie potrafią wyjaśnić.
 
Daje ludziom wędkę
 
Uzasadniając plany przeniesienia centrum do innego budynku prezydent podkreśla, że potrzeba ta wynika z opinii... straży pożarnej. Remont kosztowałby kilkaset tysięcy złotych. Na razie jednak nie wiadomo, jaki będzie koszt prac remontowych w pomieszczeniach przy ul. Słowackiego 17, które CWE ma przejąć. Prezydent twierdzi, że niezbędna na tę inwestycję kwota będzie znana po przyjęciu projektu budowlanego. Wtedy jednak procedura likwidacyjna może być na tyle zawansowana, że nie da się przywrócić do życia organizacji, która przez wiele lat świetnie funkcjonowała.
 
 - Organizacja, to ludzie - podkreślał na sesji radny Krzysztof Michalski, menedżer, który znany jest z poglądów konserwatywno-liberalnych. - Nie można zniechęcać ludzi. Ważne jest, aby jak najwięcej osób wyciągać z obszaru biedy. CWE uczy, pomaga i wychowuje. Daje ludziom wędkę i dlatego warto w tę placówkę inwestować.
 
„Kubiszówka” prowadzi działania nie tylko w sferze edukacji artystycznej, ale realizuje szereg zadań wychowawczych. Centrum wspiera szkoły i poradnie psychologiczno-pedagogiczne w zakresie wszechstronnego rozwoju dziecka. Uczestnictwo w zajęciach jest bezpłatne, a dobrowolne wpłaty rodziców umożliwiają sfinansowanie m.in. zakupu strojów, wyjazdów na konkursy czy bieżących remontów. Placówka organizuje też zajęcia w okresie wakacyjnym oraz podczas ferii zimowych i świątecznych.
 
Dlaczego można w Zabrzu?
 
 - Obok dzieci o predyspozycjach artystycznych, mamy w zespołach także te, które wykazują specyficzne trudności szkolne - mówiła na sesji przedstawicielka Rady Rodziców Renata Morawska. - Jako placówka oświatowa kształtujemy u wychowanków samorządność, postawy prospołeczne i obywatelskie - przekonywała zebranych i wskazała na Zabrze jako miasto, w którym bez przeszkód działają aż cztery placówki wychowania pozaszkolnego: dwa młodzieżowe domy kultury i dwa ogniska pracy pozaszkolnej.
 
Pomimo niżu demograficznego, liczba wychowanków „Kubiszówki” od lat utrzymuje się na wysokim poziomie. Obecnie wynosi 686 uczestników w wieku 3-19 lat, skupionych w 45 zespołach. Pracuje z nimi 18 nauczycieli z pełnym przygotowaniem pedagogicznym oraz trzech instruktorów. Niektórzy zatrudnieni są na część etatu. 40-godzinny tydzień pracy pełnoetatowego nauczyciela CWE obejmuje 18 godzin pracy z zespołami i pozostały czas przeznaczony na indywidualną pracę z dzieckiem wybitnie zdolnym, rozwiązywanie problemów wychowawczych, przygotowywanie scenariuszy, nagrań, kostiumów, pomocy dydaktycznych, organizację i prowadzenie wystaw, koncertów. W tym roku szkolnym centrum zorganizowało 52 imprezy dla ponad 5 tys. uczestników.
 
 - Osiągnięcia naszych wychowanków sławią imię Bielska-Białej w kraju i za granicą. Przez ostatnie trzy lata uczestnicy zajęć CWE uzyskali w konkursach zespołowych i indywidualnych 34 wyróżnienia i 108 nagród, w tym 23 nagrody na szczeblu międzynarodowym. Nie budzi wątpliwości, że działalność o takim rozmiarze i takich efektach od 58 lat współtworzy markę miasta, czego wyrazem jest m.in. medal Komisji Edukacji Narodowej i nominacja do Nagrody Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej - twierdzi Renata Morawska.
 
***
Centrum Wychowania Estetycznego powstało w 1954 r. w Bielsku-Białej z inicjatywy animatorki kultury Wiktorii Kubisz. W uznaniu zasług założycielki placówka nosi od kilku lat jej imię. O dorobku nauczycieli świadczą głównie ich wychowankowie. Najwięcej z nich zostało aktorami. Sporo osób realizuje swe pasje taneczne, muzyczne czy plastyczne. W CWE pierwsze kroki sceniczne stawiali tacy artyści, jak Andrzej i Bogusław Kiercowie, Barbara Bałda, Alicja Jachiewicz, Dorota Ficoń, Grzegorz Sikora, Eugeniusz Jachym, Jan Chmiel, Grażyna i Dariusz Czajkowscy, Beata Paluch.
 
Wielu aktorów teatru „Heliotrop”, który w 1974 r. założyła Halina Kubisz-Muła, zostało później artystami scen dramatycznych i operowych. Wychowankami "Kubiszówki" są także Inez Baturo, Beata Zamlewska-Pałyga, Artur Pałyga, Paulina Malinowska-Kowalczyk, Dorota Chamczyk, Robert Mleczko, Janusz Kohut.
 
Katarzyna Górna-Oremus